Najnowsze wiadomości ze świata

Znane firmy tytoniowe sponsorami wojny? Ukraińscy eksperci alarmują

Ukraina codziennie doświadcza okrucieństwa ze strony Rosjan. Agresja wojsk Putina spowodowała wprowadzenie sankcji na rosyjskie firmy i sprawiła, że wiele światowych koncernów wycofało się z Rosji. Jednak nie wszystkie. Phillip Morris International oraz Japan Tobacco nadal rozwijają swój biznes w kraju agresora i w znaczący sposób zasilają budżet krwawego dyktatora. Do takich wniosków doszła Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK) Ukrainy, która – co podają media – wpisała tytoniowych liderów na listę międzynarodowych sponsorów wojny.

NAZK na swoim profilu na portalu Telegram, udostępniło zdjęcie wymowne zdjęcie popularnych produktów tytoniowych, które zachlapano krwią. Do grafiki dołączono raporty finansowe rosyjskiego oddziału Philipa Morrisa, w których podmiot ten chwali się kolejnymi inwestycjami i zyskiem. Jak czytamy w dokumencie „przychody firmy w pierwszym roku inwazji Rosji na Ukrainę wzrosły o 8 proc., do 140,3 mld rubli, a zysk netto do 48,2 mld rubli, czyli o 45 proc. więcej niż w 2021 roku”. Mówimy tu zatem o znaczących kwotach, a dodatkowo koncern tworzy nową infrastrukturę i jak sam zapewnia „wierzy potencjał gospodarczy Rosji”.

Z rosyjskich pieniędzy nie rezygnuje również Japan Tobacco International (JTI), które zaspokaja aż 35 proc. rosyjskiego rynku tytoniowego. W przypadku Japończyków współpraca z krajem Putina zapewnia im aż 2 mld dolarów, co stanowi 11 proc. skonsolidowanego dochodu koncernu w 2022 r.

„Choć przedstawiciele dwóch firm informowali o planach zamknięcia swego biznesu w Federacji Rosyjskiej oraz wstrzymania nowych inwestycji i działalności marketingowej w Rosji, nadal produkują i rozpowszechniają one swoje wyroby w Federacji Rosyjskiej” – podsumowuje w sowim oświadczeniu Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji Ukrainy. Warto podkreślić, że instytucja ta podlega bezpośrednio państwu i regularnie prześwietla interesy zagranicznych firm. Ostatnio pracownicy NAZK skrytykowali właścicieli popularnej platformy sprzedażowej AliExpress. Wspomniano, że za pośrednictwem portalu sprzedawane są m.in. towary z miedzi, które są eksportowane z okupowanych terytoriów Ukrainy.

Źródło: Stefczyk.info za bankier.pl Autor: red.
Fot. Pixabay

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij