Najnowsze wiadomości ze świata

W studni znaleziono zwłoki zaginionych turystów. Zabito ich dla opon w ich samochodzie

Rodziny zaginionych turystów z USA i Australii potwierdziły, że znalezione w studni w Meksyku zwłoki należą do ich bliskich. Zdaniem policji zostali zabici, bo złodzieje chcieli ukraść opony z ich samochodu.

Mieszkający w USA 33-letni Australijczyk Callum Robinson zaprosił swojego młodszego brata Jake’a i kolegę, 30-letniego Jacka Cartera Rhoada, na wspólne wakacje w Meksyku, podczas których planowali surfować. W sobotę ich rodziny zgłosiły ich zaginięcie. Po raz ostatni widziano ich w okolicy La Bocana, miejscu popularnym wśród surferów.

Wkrótce potem meksykańska policja znalazła tam trzy opuszczone namioty. Niedaleko znaleźli spaloną białą półciężarówkę, podobną do tej, którą się poruszali. Od początku podejrzewano, że padli ofiarą morderstwa. Po jakimś czasie policjanci znaleźli zwłoki trzech osób, które wrzucono do oddalonej o ok. 4 km studni. Znaleźli w niej także zwłoki czwartej osoby, ale leżały w niej znacznie dłużej.

Prokuratura stanu Baja California ujawniła, że zwłoki ze studni pokazano już rodzinom zaginionych turystów. Potwierdzili, że należą do ich bliskich. Prokurator Maria Elena Andrade powiedziała, że powodem ich śmierci były opony w ich półciężarówce. Zabójcy zauważyli ich kemping i postanowili je ukraść. Gdy turyści stawili opór, zostali przez nich zastrzeleni.

Lokalne media donoszą, że w związku z tą sprawą zatrzymano już trzy osoby – lokalnego mieszkańca, jego brata i jego partnerkę. Wszyscy mieli przy sobie metamfetaminę, a przy kobiecie znaleziono także telefon jednej z ofiar. Policja podejrzewa, że czwarte zwłoki znalezione w studni również mogą mieć z nimi związek.

Źródło: Stefczyk.info na podst. AP Autor: WM
Fot. Zdjęcie ilustracyjne Pixabay

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij