Najnowsze wiadomości ze świata

Ukrainka wspomina ucieczkę do Polski. „Tłok był tak duży, że córka spadła pod pociąg”

Marzę, żeby moje dzieci zobaczyły ojca, który został na Ukrainie – powiedziała PAP Oksana z miasta Dniepr na Ukrainie, która z trójką dzieci przyjechała do Lublina w sierpniu ub.r. Jest wdzięczna za pomoc otrzymaną w Polsce.

W rozmowie z PAP Oksana powiedziała, że kiedy 24 lutego ub.r. z rodziną dowiedziała się o inwazji Rosji na Ukrainę w ciągu dwóch godzin spakowali wszystkie niezbędne rzeczy i wyjechali bezpieczniejsze miejsce.

“Ludzie byli zdezorientowani, przerażeni, spanikowani. Wyjazd był wyzwaniem” – przyznała dodając, że o miejsce w pociągu do Lwowa walczyło dużo osób. “Tłok był tak duży, że córka spadła pod pociąg. Na szczęście żołnierze pomogli nam ją wydobyć i wsiąść do pociągu” – wyjaśniła.

Jak podała, podróż z Dniepru do Lwowa trwała 15 godzin. “Przez całą drogę przez okna widać było płonące miasta. Trafiliśmy pod ostrzał. Wysiadając na stacji końcowej zorientowaliśmy się, że poręcze przy drzwiach od pociągu były powyginane przez ludzi, dla których zabrakło miejsca” – przypomniała.

Kiedy we Lwowie Oksanie nie udało się znaleźć mieszkania i pracy – wyjaśniła – zadecydowała o przyjeździe z dziećmi i niepełnosprawną mamą do Polski. Na Ukrainie został jej mąż i brat.

“Po przyjeździe do Lublina nie wiedzieliśmy, dokąd iść, nie mieliśmy znajomych, nie wiedzieliśmy, do kogo zwrócić się o pomoc. Wolontariusze spotkani na dworcu wysłali nas do miejsca wspólnego zamieszkania” – powiedziała.

Przyznała, że miała duże trudności ze znalezieniem mieszkania, dlatego poszła do kościoła, skąd skierowano ją do Centrum Wolontariatu w Lublinie. Organizacja pomogła jej znaleźć pracę i wynająć stancję. Jej dwoje dzieci – 9-letni Oleg i 12-letnia Weronika – uczęszcza do polskiej szkoły, najstarszy syn – 18-letni Igor – studiuje prawo na lubelskiej uczelni.

“Wszystko to było możliwe dzięki Polakom, mieszkańcom Lublina, organizacjom charytatywnym i szczególnie Centrum Wolontariatu” – powiedziała dodając, że jej dzieci uczą się języka i historii Polski.

Przyznała, że z podczas pokoju prowadziła z mężem sklep spożywczy. Po wojnie planuje zostać w Lublinie.

Zapytana o najtrudniejszy moment wojny powiedziała o rozłące z mężem. “Przeżyliśmy razem 20 lat. Zawsze byliśmy razem. Dzieci nie rozumiały, dlaczego musimy się rozstać, płakały. Nie potrafiłam im tego wytłumaczyć” – przyznała. “Marzę, żeby dzieci zobaczyły swojego ojca” – stwierdziła.

Źródło: PAP Autor: Piotr Nowak
Fot. pixabay/zdj. ilustracyjne

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij