Najnowsze wiadomości z kraju

“To, co stało się w Zielonej Górze, to element ciągnącej się od lat afery śmieciowej PO”

To, co stało się w Zielonej Górze to element ciągnącej się od lat afery śmieciowej Platformy Obywatelskiej, której działacze żerowali na układzie biznesowym wokół śmieci – powiedział PAP rzecznik PiS Rafał Bochenek.

“To, co stało się w Zielonej Górze to element ciągnącej się od lat afery śmieciowej Platformy Obywatelskiej, której działacze żerowali na układzie biznesowym wokół śmieci, czego przykładem jest pan Włodzimierz Karpiński z PO w Warszawie, aresztowany i z zarzutami za przyjęcie 5 mln łapówki w związku z ustawianiem przetargów w Warszawskim MPO” – mówił polityk PiS.

Jak dodał, śmieci komunalne i niebezpieczne masowo, tonami napływały z Niemiec do Polski. “Tusk mówił o Europie w Polsce, ale nie dopowiedział, że chodzi mu o zrobienie z Polski europejskiego śmietniska” – powiedział.

Bochenek podkreślił jednocześnie, że “to politycy PO wydawali w tym zakresie wszelkie decyzje, zezwolenia i mają narzędzia od lat nadzoru nad składowiskami odpadów, bo to oni rządzą w samorządach mających całe instrumentarium kompetencji w tym zakresie”.

“Dzisiaj kłębowiska dymu unoszące się nad Zielona Górą to symbol kłamliwej trucizny, jaka sączy się z ust polityków PO i sprzyjających im mediów. Próbują odwracać kota ogonem, umywać ręce, a to oni ponoszą za ten śmieciowy skandal odpowiedzialność” – stwierdził rzecznik PiS.

Jak dodał, “kolejny raz dzieje się to pod rządami pani marszałek (województwa lubuskiego Elżbieta) Polak z PO, która kilka miesięcy temu wraz z TVN-em okłamywała całą Polskę o rtęci w Odrze. Po kilku dniach okazało się to oczywistą nieprawdą”.

“My walczymy z mafiami śmieciowymi. Zaostrzyliśmy przepisy karne, uszczelniliśmy granice i od 2018 roku nie wjeżdżają do Polski śmieci komunalne z Niemiec – przerwaliśmy ten proceder. Wzmocniliśmy inspektorów ochrony środowiska, którzy teraz bez zapowiedzi mogą przeprowadzać kontrole” – wskazał rzecznik PiS.

Zezwolenie na płonące od soboty składowisko odpadów w Przylepie pod Zieloną Górą wydał w 2012 r. starosta zielonogórski Ireneusz Plechan. PAP dotarła do tego dokumentu. Od tego czasu w Przylepie pod Zieloną Górą funkcjonowała hala pełna niebezpiecznych odpadów.

Zgodnie z polskimi przepisami pozwolenia na gromadzenie i utylizowanie niebezpiecznych substancji wydają starostowie.

W 2012 r. Przylep był na terenie powiatu zielonogórskiego. W związku z tym, pozwolenie firmie Awinion wydał ówczesny starosta zielonogórski Ireneusz Plechan (PO). Zezwolił na zwożenie odpadów do hali po dawnych zakładach mięsnych.

Źródło: PAP Autor: Rafał Białkowski
Fot. PAP/Lech Muszyński

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij