Publicystyka

Szokujące doniesienia. Poseł PO i kandydat na prezydenta Krakowa prowadził hostel w miejscu kaźni Polaków

Więzienne napisy i rysunki, słowa modlitwy i ostatnie pożegnania z czasów okupacji niemieckiej do dziś znajdują się w piwnicach budynku przy ulicy Pomorskiej 2 w Krakowie, gdzie przed laty mieściła się katownia Gestapo. Jak donosi dziennikarz Wojciech Mucha, to właśnie w tym miejscu obecny poseł Platformy Obywatelskiej i kandydat tej partii na prezydenta Krakowa prowadził jeden ze swoich licznych hosteli w tym mieście.

– Tak dobrze Państwo słyszą, w miejscu kaźni Polaków, w tym samym budynku Aleksander Miszalski, poseł Platformy i kandydat na prezydenta Krakowa, przez lata prowadził hostel. Hostel o nazwie Freedom, czyli wolność – mówi Mucha w swoim wideoreportażu.

Jak zauważa były już dziennikarz TVP World i redaktor naczelny “Gazety Krakowskiej” i “Dziennika Polskiego” znany z licznych, doskonale udokumentowanych reportaży śledczych, to pomysł, delikatnie mówiąc, osobliwy. Tym bardziej, że wielu hostelowych gości, którzy postanowili zatrzymać się w tym lokalu, dopiero na miejscu dowiadywało się, że przed laty katowano i mordowano tam ludzi. Świadczą o tym przytaczane przez muchę komentarze zamieszczane m.in. w opiniach Google.

Co ciekawe, w budynku tym mieści się również oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, a pracownicy instytucji, z którymi rozmawiał Mucha, przekonują, że są bezradni. Muzeum zresztą, od wielu lat procesuje się z właścicielem przybytku. Choć według głosów cytowanych przez dziennikarza, polityk doskonale zdaje sobie sprawę z historii tego budynku, niewiele go to obchodzi. Co więcej, niedawno miał przepisać sieć swoich rozsianych po całej Europie hosteli na członków swojej rodziny. Najwyraźniej zaczęły przeszkadzać mu w polityce.

Mucha zwraca uwagę na jeszcze jeden problem, który w swoim krakowskim dziennikarstwie podnosił od lat. M.in. za sprawą licznych, powstających na wyludniającej się krakowskiej starówce, tanich hosteli, miasto stało się “tanim turystycznym rajem, co całkowicie zmieniło jego miejską tkankę. Dziś, jedna z osób, która za ten stan rzeczy odpowiada, chce zostać prezydentem.

– To trochę tak, jakby na wójta gminy kandydował ktoś, kto jest właścicielem wysypisk śmieci albo innych biznesów, które trwale zatruwają życie mieszkańcom – tłumaczy Mucha.

Jak można było się spodziewać, reportaż Muchy szerokim echem odbił się w liberalnych mediach. Krakowska “Gazeta Wyborcza” piórem Magdaleny Kursy, pisze wręcz o “ataku prawicy na kandydata z PO” i zarzuca mu powiązania z kandydatem PiS na prezydenta. Jednocześnie Kursa stara się wybielać samego Miszalskiego, czyniąc go twarzą walki z “tajlandyzacją” Krakowa.

Sam Miszalski na łamach “Wyborczej” nie dostrzega nic złego w hostelu mieszczącym się w dawnej katowni i poleca aby kandydat PiS-u na prezydenta Krakowa kupił sobie ten budynek i przerobił na muzeum. Z rozbrajającą szczerością przyznaje też, że przed wyborami pozbył się udziałów w turystycznym biznesie.

Źródło: Autor: pf
Fot.

Polecane artykuły

0 0

“Willkommenskultur 2.0+ to droga donikąd”

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij