Najnowsze wiadomości ze świata

Rosjanie wypchali czołg materiałami wybuchowymi, wysłali go na Ukraińców

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie pokazujące eksplozję rosyjskiego czołgu. Wcześniej Rosjanie wypchali go materiałami wybuchowymi i wysłali w stronę broniących się Ukraińców.

Jakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie pokazujące, że Rosjanie wyciągnęli z jednego z magazynów w Kraju Nadmorskim czołgi T-54 i T-55. Od razu pojawiły się spekulacje, że wobec gigantycznych strat względnie nowoczesnej broni pancernej, jak T-90, T-80 czy T-72, zostaną one wysłane na Ukrainę. Już wcześniej Rosjanie wysyłali na front T-62 z początku lat sześćdziesiątych. Wielu ekspertów uważało jednak, że te leciwe maszyny – T-54 zaczęto konstruować tuż po drugiej wojnie światowej – nie zostaną wysłane na front, bo nie mają najmniejszych szans w starciu z nowoczesnymi czołgami i bronią przeciwpancerną używaną przez Ukraińców.

Okazało się jednak, że eksperci po raz kolejny przecenili Rosjan. Jakiś czas temu T-54 i T-55 faktycznie zauważono na froncie. Były używane przez Rosjan w roli improwizowanej artylerii krótkiego zasięgu, do czego skądinąd czołgi, przystosowane do strzelania ogniem na wprost, nieszczególnie się nadają. Teraz okazuje się, że Rosjanie znaleźli dla nich inne zastosowanie – jako zdalnie sterowane pojazdy – kamikadze.

Do mediów społecznościowych trafiło nagranie, które wykonano przed niedzielą w Marince w okręgu donietskim. Na wykonanym przy pomocy drona nagraniu widać T-54 lub T-55, który toczy się powoli w stronę ukraińskich linii. W odległości ok. 200 metrów od Ukraińców wjeżdża na minę przeciwczołgową, skręca gwałtownie i staje w miejscu, prawdopodobnie po utracie gąsienicy. Po chwili zostaje trafiony rakietą przeciwpancerną i eksploduje, siła eksplozji jest znacznie większa, niż w wypadku zwykłej eksplozji amunicji na pokładzie.

Rosyjski kanał propagandowy Romanov poinformował, że wcześniej Rosjanie wypełnili ten czołg 6 tonami materiałów wybuchowych. Publicysta i weteran Tȟašúŋke Witkó zauważył jednak, że taka ilość materiałów wybuchowych nie zmieściłaby się w T-54, który był znany z ciasnego wnętrza. Także dostępne w internecie nagrania z kontrolowanych eksplozji sugerują, że było ich mniej. Rosyjskie kanały propagandowe twierdzą, że ten atak był udany i Ukraińcy ponieśli ogromne straty, ale nie da się tego na razie potwierdzić.

Warto odnotować, że to nie jest pierwszy taki atak. Kilka dni temu rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało nagranie, na którym żołnierze ładują materiały wybuchowe – m.in. bomby lotnicze FAB-100 i ładunki liniowe UR-77, używane do czyszczenia pól minowych – do starego transportera MTLB. Agencja RIA Nowosti poinformowała, że ok. 300 metrów od ukraińskich pozycji jego kierowca zablokował gaz i wyskoczył. Rosjanie twierdzą oczywiście, że ten atak spowodował znaczne straty, ale nie da się tego zweryfikować, nie wiadomo nawet, gdzie miał miejsce.

Z używania tego typu pojazdów najbardziej znani byli Niemcy. Podczas II Wojny Światowej stworzyli trzy typy: lekkiego Goliata, średniego Springera i ciężkiego Borgwarda. W praktyce okazało się, że tego typu pojazdy są niezbyt efektywne, gdyż zbyt łatwo było je zniszczyć przed dotarciem do celu. Największe sukcesy osiągnęły w Powstaniu Warszawskim, gdzie Niemcy rutynowo pędzili przed nimi polskich cywili w charakterze żywej tarczy. Eksplozja zdobycznego Borgwarda – powstańcy nie wiedzieli, że na jego pokładzie jest bomba – zabiła 13 sierpnia ok. 300 osób, powstańców i cywili. Obecnie z tej taktyki korzystają głównie islamscy terroryści, którzy wysyłali wypchane materiałami wybuchowymi pojazdy na bazy wojskowe i checkpointy. Zdaniem wielu ekspertów fakt, że Rosjanie po nią sięgnęli, pokazuje, że dramatycznie brakuje im już nowoczesnej broni.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Forbes, Twitter Autor: WM
Fot. Screen z Twittera

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij