Policja znalazła psa-przybłędę. Okazało się, że jego zaginięcie zgłosiła rodzina, która mieszka ponad 3 tysiące kilometrów od miejsca jego znalezienia.
Zdarzenie miało miejsce w Harper Woods na przedmieściach Detroit. W zeszłym tygodniu lokalna policja otrzymała zgłoszenie o bezpańskim psie. Pojechali na miejsce, złapali go i skontaktowali się z organizacją Grosse Pointe Animal Adoption Society.
Pracownicy tej organizacji szybko odkryli, że zwierzę, skundlony terrier, ma chip identyfikacyjny. Wynikało z niego, że suczka ma na imię Mishka. Co więcej, miał również dane o jego właścicielach, a na jej obroży był ich numer telefonu. Okazało się, że zwierzę zaginęło dziewięć miesięcy wcześniej w kalifornijskim San Diego.
Właściciel Mishki, Mehrad Houman, był na rodzinnym wypadzie do Minnesoty, kiedy odebrał telefon ze schroniska. Natychmiast wynajął samochód i pojechał do Michigan, spędził za kółkiem 10 godzin. Wyjaśnił, że suczka towarzyszyła mu w pracy – Houman jest z zawodu mechanikiem – gdy zniknęła.
Pawsitive news of the day
Cousin Miksha has returned. No questions
Proper: “How she got here – that’s a story only Mishka knows. …she has learned a new trick during her time away. Mishka can now sit on command”
Dog missing for nine months found 2,000 miles away from home pic.twitter.com/fcuAjd9vmJ
— Not a Pinko (@dogscantwhistle) April 5, 2024
Na razie nie wiadomo, jak suczka dostała się do miasta, które jest oddalone od jej domu o ponad 3 tysiące kilometrów. Pracownicy schroniska podejrzewają, że została skradziona i sprzedana. Żona Houmana powiedziała mediom,że nigdy nie przestała jej szukać – a teraz bardzo chciałaby wiedzieć, co się tak naprawdę stało.