Najnowsze wiadomości ze świata

Przekręty wyborcze w USA: pojawiła się kolejna sygnalistka

Każdy dzień przynosi nowe doniesienia o przekrętach do jakich miało dojść w USA w wyborach prezydenckich. Tym razem opowiedziała o nich pracownia jednego z punktów wyborczych w Nevadzie.

Kobieta, która chce zachować anonimowość, była pracownicą jednego z punktów wyborczych w hrabstwie Clark w Nevadzie w okresie tzw. wczesnego głosowania, między 17 i 30 października. Wracając z przerwy obiadowej zauważyła stojącą na parkingu furgonetkę oklejoną materiałami wyborczymi Bidena. Stojący przy niej ludzie otwierali koperty i wyciągali z nich jakieś kartki. Następnie jeden z nich kładł je na boku furgonetki i coś na nich pisał.

Kiedy podeszła bliżej zauważyła, że te kartki to karty wyborcze do głosowania korespondencyjnego. Udając, że spaceruje, przeszła koło nich jeszcze kilka razy i była świadkiem, jak wkładali wypełnione karty do kopert zwrotnych. W końcu ją zauważyli i wokół furgonetki zebrali się inni ludzie, którzy ją zasłonili od wzroku postronnych. Kobieta twierdzi, że nie interweniowała bo regulamin zabraniał pracownikom punktu wyborczego rozmów z postronnymi a ona sama zbyt się bała żeby cokolwiek zrobić.

To nie są jedyne doniesienia o nieprawidłowościach w tym hrabstwie. Inni sygnaliści informowali m.in. o tym, że pracownicy punktów wyborczych nie sprawdzali dokumentów głosujących. Zauważano również ludzi, którzy oddawali po kilka kart do głosownia. Szef Związku Amerykańskich Konserwatystów Matt Schlapp stwierdził również na konferencji prasowej, że w hrabstwie Clark oddano głosy w imieniu osób, które już nie żyją. Stwierdził również, że kampania Trumpa ma tysiące dowodów na incydenty wyborcze w tym miejscu.

Lewicowe władze Nevady od początku wypierają się tego, że jakiekolwiek incydenty miały miejsce. Demokratyczny prokurator generalny tego stanu stwierdził w zeszłym tygodniu, że oskarżenia ze strony kampanii Trumpa to „śmieci”. Sygnalistka jednak złożyła zeznanie pod przysięgą i przekazała je kampanii Trumpa, która wysłała je już do Departamentu Sprawiedliwości. „Zeznanie pod przysięgą to dosłowna definicja dowodu” – skomentował jeden z wynajętych przez kampanię prawników – „Ci po lewej stronie, którzy krzyczą, że nie ma dowodów, będą musieli znaleźć nową narrację – i przede wszystkim będą musieli się skupić na poważnych problemach jakie wychodzą na jaw”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Fox News Autor: WM
Fot. PAP/EPA/DAVID CHANG

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij