Najnowsze wiadomości ze świata

Polskie snajperki sieją postrach wśród rosyjskich najeźdźców? Kremlowska propaganda próbuje zrobić z nich bestie

Rosyjska propaganda kolejny raz wzięła sobie na cel Polskę. Oficjalna kremlowska agencja Ria Novostii, a za nią większość rosyjskich mediów, poinformowały o “grasujących” w Bachmucie polskich snajperkach, mających strzelać do cywili. Skąd wiadomo, że to Polki? Bo tak powiedzieli wagnerowcy. 

Ria Novosti opisała przejmującą historię opowiedzianą rzekomo przez mieszkankę Bachmutu, której mąż padł ofiarą “polskiej sadystki”, a dramatyczną opowieścią mieszkanki Bachmutu żyje dzisiaj cała Rosja.

Według kobiety okrutna polska snajperka dla zabawy postrzeliła jej męża. Żeby efekt był jeszcze bardziej spektakularny, sytuacja miała mieć miejsce, kiedy ten poszedł po wodę dla cierpiącej starszej sąsiadki. Wody nie doniósł, bo “polska bestia” zwaliła go z nóg.

– Kiedy ona go zraniła upadł, zaczął czołgać się po podwórku -relacjonuje świadek Ria Novosti. – Kiedy wyszłam i chciałam mu pomóc, krzyknął do mnie: Ola, jestem ranny, nie wychodź! Zapytałam, jak ranny? A on powiedział tylko: siedź w domu, nie wychodź! Кiedy już doczołgał się do ganku, udało mi się wciągnąć go do domu. Zaczęłam opatrywać jego ranę, ale nie jestem lekarzem i krew tryskała strumieniem. To było przerażające. Ona strzelała dla zabawy, chciała z nas zakpić. Przecież to snajperka, mogła celować w głowę albo klatkę piersiową. Wybrała nogi dla zabawy, tylko żeby człowiek cierpiał – mówiła w rozmowie z kremlowską agencją.

Kobieta zdaje się nie zwracać uwagi na fakt, że gdyby strzał był wymierzony w głowę lub tors jej mąż mógłby już nie żyć. Żona postrzelonego mężczyzny nie ma wątpliwości, że za zranienie jej męża odpowiada snajperka z Polski. Choć sama jej nie widziała.

– Ja jej nie widziałam, ale chłopaki powiedzieli, że przez dwa dni jej szukali, ale się gdzieś przyczaiła. Dopiero później ją znaleźli. Powiedzieli, że to Polka. Młoda – wyjaśnia kobieta.

Kim byli ci “ofiarni żołnierze”, którzy przez dwa dni pod ostrzałem poszukiwali zabójczej polskiej snajperki?

– To byli wagnerowcy, młodzi chłopcy – wyjaśnia kobieta – Wcześniej chodzili koło naszego obejścia. Robili “zaczystki” [termin określający działania rosyjskich sił zbrojnych polegający na sprawdzaniu otoczenia i “wyłapywania wrogich elementów”. Na szeroką skalę pojęcie upowszechniło się podczas pierwszej wojny w Czeczenii. W wyniku “zaczystek” zostało aresztowanych tysiące Czeczenów, wielu z nich zostało zamordowanych – przyp. red.]. Później tam była walka i u nas była walka – wyznała kobieta.

Jak widać cała rosyjska narracja opiera się na wyznaniu jednej kobiety, która nawet sama nie widziała napastniczki, a usłyszała o niej od przypadkowych “wagnerowców”. Kto wie, czy to nie oni sami dla zabawy nie postanowili sobie postrzelać do przypadkowego mieszkańca miasta? Czy kogoś by to zdziwiło? Przecież to w szeregach wagnerowców walczy kilka tysięcy zwolnionych z więzień kryminalistów.

 

 

Źródło: Autor:
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij