Najnowsze wiadomości ze świata

Panika w Biełgorodzie. Gubernator twierdzi, że zaatakowali ich Ukraińcy

Gubernator Biełgorodu twierdzi, że jego region został zaatakowany przez ukraińskich sabotażystów. Strona ukraińska twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego, a za atakiem stoją Rosjanie.

Telegramowy kanał Baza, który ma bliskie związki z rosyjskimi służbami, opublikował w internecie nagranie, na którym rzekomo widać ukraińskie czołgi i pojazdy opancerzone atakujące placówkę straży granicznej w przygranicznym mieście Grajworon. Pojawiło się też nagranie zrobione rzekomo w tym budynku po ataku, na którym widać martwych pograniczników. Rzecznik Kremla Dimitri Pieskow powiedział, że Putin został już o tym poinformowany, a wojsko i FSB pracują nad tym, żeby odeprzeć ten atak.

 

 

Ukraiński wywiad twierdzi, że nie mieli nic wspólnego z tym atakiem. Twierdzą, że stoją za nim dwie organizacje paramilitarne, Legion Wolności Rosji i Rosyjski Korpus Ochotniczy. Obie złożone są z Rosjan, ale na wojnie walczą po stronie Ukrainy. „Myślę, że wszystkich nas cieszą zdecydowane działania opozycyjnych obywateli Rosji, którzy są gotowi do zbrojnego starcia przeciwko kryminalnemu reżymowi Władimira Putina” – powiedział rzecznik prasowy wywiadu Andrij Jusow. Konto twitterowe, które rzekomo należy do Legionu napisało, że udało im się wyzwolić przygraniczną miejscowość Kozinka, a ich wysunięte jednostki dotarły już do centrum Grajworonu.

 

W przeszłości w Biełgorodzie dochodziło do nalotów na rosyjskie magazyny i składy paliw, ale strona ukraińska nie brała za nie oficjalnie odpowiedzialności. W kwietniu Rosjanie zbombardowali też stolicę tego regionu przez pomyłkę, uszkadzając kilka budynków i samochodów. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, które mają pokazywać panikę, jaka wybuchła po dzisiejszym ataku.

 

Do sprawy odniósł się na Twitterze doradca prezydenta Zełeńskiego Mychajło Podolak. „Jedyną polityczną siłą sprawczą w totalitarnym państwie dokręcanych śrub jest zawsze uzbrojony ruch partyzancki. Ukraina patrzy na zdarzenia w rosyjskim Biełgorodzie z zainteresowaniem i blisko się im przygląda, ale nie ma z nimi nic wspólnego” – napisał na Twitterze – „Jak wiecie, czołgi są sprzedawane w każdym rosyjskim sklepie z militariami, a podziemne organizacje partyzanckie składają się z obywateli Rosji”.

Źródło: Autor:
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij