Najnowsze wiadomości ze świata

Niespokojny wieczór w Waszyngtonie. Kongres wznowił obrady i potwierdził zwycięstwo Bidena

Po burzliwych protestach na Kapitolu Kongres wznowił obrady. Wygląda na to, że zamieszki miały efekt odwrotny do zamierzonego – wielu senatorów, którzy zapowiadali złożenie protestów, zrezygnowało z tego.

To, że wspólna sesja Kongresu, na której będą oficjalnie podliczone głosy na Trumpa, było jasne od dawna. Trump od początku twierdził, że przegrał bo wybory były sfałszowane. Wielu republikańskich kongresmanów i senatorów też zapowiedziało, że złoży protesty wyborcze i będzie żądać wyjaśnienia „cudów nad urnami”. Dla wszystkich było jednak jasne, że przy demokratycznej większości w Izbie i braku poparcia republikańskiego establishmentu dla tych protestów pozostaną one raczej symboliczne.

 

Sytuacja potoczyła się jednak inaczej. Tego dnia w Waszyngtonie zebrały się tysiące zwolenników Trumpa, które chciały zaprotestować przeciwko rzekomemu oszustwu wyborczemu. Trump spotkał się z nimi i ponownie powtórzył swoje zarzuty, że wybory były sfałszowane. Ostro skrytykował również tych Republikanów, którzy nie chcą przyłączyć się do prób wyjaśnienia sprawy, prosząc swoich sympatyków o to, żeby na nich nie głosowali gdy sami staną do wyborów.

Pierwszy protest wyborczy Republikanie złożyli już o 13:15, pięć minut po rozpoczęciu obrad. Dotyczył głosów elektorskich z Arizony. Obie izby przerwały wspólne posiedzenie i udały się na oddzielne obrady w jego sprawie. Zgodnie z przewidywaniami protest upadł.
O 13:55 policja ewakuowała część pracowników biurowych Kapitoli z Cannon House Office Building i biblioteki Kongresu. Nie jest na razie jasne co spowodowało tą ewakuację. O  14:20 w związku z aktywnością protestujących Kongres został zmuszony do przerwania obrad. Policja zamknęła drzwi. Protestujący podjęli pierwszą próbę wdarcia się do środka, starli się z pilnującą drzwi policją.

Dziesięć minut później protestującym udało się wedrzeć do środka. Lewicowa burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser ogłosiła godzinę policyjną na 6 wieczór. Kwadrans przed piętnastą policja ewakuowała senatorów i kongresmanów, kiedy grupy protestujących demolowały Statuary Hall. Policja użyła gazu łzawiącego a Trump wezwał swoich zwolenników do zachowania spokoju. Politykom, którzy jeszcze przebywali w budynku, nakazano ubranie masek przeciwgazowych. O 15 protestującym udało się dostać do sali, w której obraduje Senat.

Kwadrans po trzeciej urzędnik Departamentu Obrony ogłosił, że władze Waszyngtonu zażądały pomocy dodatkowych 200 członków Gwardii Narodowej z Wirginii. Gwardziści, zapewne aby nie zaogniać sytuacji, nie brali udziału w tłumieniu protestów ale zastępowali policjantów w innych miejscach, aby ci mogli zostać wysłani na Kapitol.

O 15:30 padły strzały. Początkowo nikt nie wiedział kto strzelał i do kogo. Potem okazało się, że policja postrzeliła w szyję jedną z uczestniczek protestu. Zabrano ją do szpitala, ale nie udało się jej uratować. Potem zidentyfikowano ją jako Ashli Babbitt z San Diego. Babbitt była weteranem sił powietrznych, służyła przez 14 lat. Była jedną z czterech osób, które straciły wczoraj życie. Na razie nie wiadomo z jakich powodów zmarły pozostałe, oficjalny komunikat mówi o przyczynach medycznych.

O 15:50 rzecznik prasowa Trumpa poinformowała, że wysłał on do akcji Gwardię Narodową z Dystryktu Kolumbia i inne służby. Pentagon poinformował wkrótce, że zmobilizowano 1100 żołnierzy i wysłano ich do waszyngtońskiej zbrojowni. Ich celem było obstawienie punktów kontrolnych i pilnowanie przestrzegania godziny policyjnej. O 16:40 Trump nagrał wideo-wiadomość w której wezwał uczestników protestu do pójścia do domów.

https://twitter.com/kaliyugaslayer/status/1347048519056515074?s=20

 

Równolegle z wydarzeniami w stolicy zwolennicy Trumpa zbierali się przed budynkami władz w innych stanach, w co najmniej dwóch spowodowało to ich ewakuację. O 17:40 policja rozpoczęła oczyszczanie budynku Kapitolu z protestujących przy użyciu granatów gazowych i hukowych. Dziesięć minut później ogłoszono, że sytuacja została opanowana. Po sześciogodzinnej przerwie Kongres wznowił obrady dziesięć minut po ósmej.

Efektem tego protestu było to, że nie chcąc dalej zaogniać sytuacji wielu Republikanów nie złożyło zapowiadanych wcześniej protestów. Jedną z nich była Kelly Loeffler, która dzień wcześniej przegrała minimalną różnicą wybory senackie w Georgii. Przyznała, że jeszcze rano była pewna, że złoży protest, ale w związku z tymi protestami nie może tego zrobić. Kwadrans po dziesiątej Kongres odrzucił ogromną przewagą głosów protest dotyczący Arizony. Reszta certyfikacji przebiegła bez problemu i ostatecznie potwierdzono zwycięstwo Bidena.

Źródło: Stefczyk.info na podstawie Fox News, Waay.tv Autor: WM
Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij