Najnowsze wiadomości ze świata

Miliarder zginął na torze wyścigowym. Świętował na nim swoje urodziny

70-letni miliarder zginął w wypadku na torze wyścigowym. Świętował na nim swoje urodziny.

James „Jim” Crown był szefem rodzinnej firmy inwestycyjnej Henry Crown and Company. Był również partnerem zarządzającym w firmie Aspen Skiing Co., a także zasiadał w radach nadzorczych JPMorgan i General Dynamics. Jego fortuna była oceniana na ponad 10 miliardów dolarów. Był również jednym z ważniejszych sponsorów amerykańskiej lewicy, a prezydent Barack Obama, który prywatnie się z nim przyjaźnił, nominował go nawet do Rady Doradczej ds. Wywiadu.

W niedzielę Crown obchodził swoje 70te urodziny. Postanowił świętować je na torze wyścigowym w Kolorado. Okazało się, że był to zły pomysł. Miliarder miał na nim wypadek, który okazał się być śmiertelny.

Na razie nie jest jasne, co zaszło. W niedzielę wieczorem biuro koronera hrabstwa Pitkin, które bada ten wypadek, poinformowało, że nie udało mu się pokonać zakrętu i uderzył w stojącą obok toru barierkę. Wkrótce potem to oświadczenie zostało jednak wycofane. W kolejnym znalazła się już tylko informacja, że w wypadku nie brał udział żaden inny pojazd. Dodali, że przyczyna jego śmierci nie została jeszcze ustalona, ale wyraźnie widoczne są liczne obrażenia. Zdaniem śledczych nic na razie nie wskazuje, że nie był to nieszczęśliwy wypadek.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Aspen Radio Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij