Publicystyka

Miało być 100 konkretów w 100 dni – zostały niespełnione obietnice. Tak Tusk okłamał wyborców

Zakasane rękawy białej koszuli, biało-czerwone serduszko na piersi, piękne frazesy na ustach i równie piękne obietnice składane w każdym odwiedzonym przez Donalda Tuska mieście. Do tego wściekły atak na rząd i zapowiedź odsunięcia PiS-u od władzy. Tak wyglądała kampania wyborcza w wykonaniu obecnego premiera. Do wyborów Tusk szedł z hasłem 100 konkretów na 100 dni rządów. Za dwa dni ten studniowy okres się kończy. Bilans tego okresu jest mizerny. Z zapowiadanych “konkretów” udało się zrealizować tylko kilka, a i tak nie wszystkie z nich w całości.

19 marca Donald Tusk pochwalił się, że jego rząd w zaledwie trzy miesiące zrobił więcej niż jakikolwiek rząd w historii. Choć trudno tę deklarację traktować poważnie (jako fake newsa potraktował ją nawet algorytm portalu X), należy odnotować, że na niektórych polach ten rząd faktycznie ma “dokonania”, których dotychczas nie zrobił nikt wcześniej. Przede wszystkim – zantagonizowanie społeczeństwa. Tak wielkiej fali nienawiści i wściekłości w kilku milionach Polaków nie wywołał jeszcze żaden poprzedni gabinet. Wszystko za sprawą kilku decyzji, które doskonale podsumował publicysta tygodnika “Niedziela” Artur Stelmasiak:

1. VAT na żywność z 0 do 5%
2. Odmrożenie cen prądu – podwyżki o 80%
3. Niechęć do kluczowych inwestycji. CPK? Izera? [+ Małaszewicze – przyp.red]
4. Odmrożenie funduszy UE bez żadnych zmian prawa
5. Siłowe i bezprawne przejęcie TVP
6. Gazowanie i pałowanie rolników
7. Zapowiedź odwołania 50 ambasadorów

Do tej listy należałoby jeszcze dodać bezprawną próbę wygaszenia mandatów dwóch posłów Prawa i Sprawiedliwości – Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz ich aresztowanie w Pałacu Prezydenckim. Rozmontowanie prokuratury  i próbę ataku na niezależność Trybunału Konstytucyjnego i Narodowego Banku Polskiego.

Co jednak z “pozytywami” i konkretami zapowiadanymi przez Tuska podczas kampanii? Na tym polu sukcesów jest niewiele, a nawet przychylne rządowi media takie jak wp.pl przyznają, że udało się ich zrealizować zaledwie 12.

Jednak i ta liczba jest zawyżona, bo część postulatów uznanych za zrealizowane, de facto zrealizowano połowicznie lub częściowo. Przykład? Podwyżki dla nauczycieli. Miały wynosić 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego, a wzrosły o 30 proc. wynagrodzenia średniego. Nawet ZNP, który przed wyborami wspierał Tuska, nie krył oburzenia tą decyzją i zauważa, że nie o takie podwyżki walczył. Co więcej, nie ma w chwili obecnej prac nad kolejnymi waloryzacjami, nie mówiąc już o ich automatyzacji.

Co zatem udało się zrealizować? Obietnice najprostsze i… najtańsze albo wręcz bezkosztowe. Wśród nich można wymienić np. zmianę na stanowisku Rzecznika Praw Dziecka (czy to było aż tak ważne społecznie?) czy usunięcie oceny z religii ze świadectw. Zlikwidowano prace domowe dla uczniów, ale i w tym przypadku zdania są podzielone, czy do końca.

Wprowadzono też finansowanie z budżetu in vitro w zapowiadanej kwocie 500 mln złotych. W skali całego budżetu to jednak niewielkie środki, które pozwolą na realizację ok 2 tys. zabiegów. Przywrócono też telefon zaufania dla dzieci i młodzieży i przystąpiono do realizacji polityki antyprzemocowej (cokolwiek to znaczy, bo chyba nie pałowanie rolników). Rząd chwali się jeszcze przywróceniem środków unijnych z KPO i powrócenie do grupy decyzyjnej w UE (choć de facto i z tymi pieniędzmi nie jest tak różowo, jak miało być, a i decyzyjność w UE też można włożyć między bajki). Pojawił się też zapowiadany akt oskarżenia dla jednego z pracowników MSZ w sprawie tzw. afery wizowej. Miało być ich jednak więcej. Zapowiedziano też utworzenie ministerstwa przemysłu z siedzibą na Śląsku ( choć na razie tylko deklaratywnie, bo w chwili obecnej ministerstwo jeszcze nie funkcjonuje samodzielnie). Mamy za to najliczniejszy rząd w historii i największą liczbę wiceministrów.

Kolejnym ze zrealizowanych konkretów ma być obniżenie VAT-u dla branży beauty. Jednak i tutaj trzeba dodać, że przecież nie dla całej. Zamrożono też ceny gazu na rok 2024, ale de facto i to było jeszcze decyzją poprzedniego rządu.

Tusk zapewniał też, że odpolityczni media publiczne. Jak na razie udało mu się je bezprawnie przejąć, ale o odpolitycznieniu nie ma mowy. Jest za to nachalna tuba propagandowa nowej włądzy, której dodatkowo prawie nikt nie ogląda.

I to by w sumie było na tyle.

Najważniejsze i najbardziej oczekiwane przez Polaków obietnice zostały albo zaniechane albo odłożone ad kalendas graecas. Nie ma obniżenia podatków i podniesienia kwoty wolnej – jest za to 5 proc. VAT na żywność. Nie ma zmian w składce zdrowotnej (i już wiemy, że w tym roku nie będzie). Nie ma bezpłatnych badań prenatalnych i bezpłatnego znieczulenia przy porodzie. Nie ma “babciowego” i podniesionego zasiłku pogrzebowego. Nie zniesiono zakazu handlu w niedzielę i nie rozdzielono funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Nie zniesiono limitów NFZ w lecznictwie szpitalnym i podatku “Belki”. A na liście jest jeszcze kilkadziesiąt niezrealizowanych obietnic.

A zegar tyka.

 

 

Źródło: Autor: pf
Fot. PAP/Radek Pietruszka
Komentarze pod artykułami zostały tymczasowo wyłączone i zostaną przywrócone po zakończeniu obowiązywania ciszy wyborczej.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij