Rozrywka

Media przypominają “mroczną kartę” prezentera TVN24. Chodzi o jego dziadka

Dziennikarz Piotr Jacoń znowu jest na ustach mediów. Wszystko za sprawą “niefortunnego” wywiadu, który przeprowadził z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Podczas rozmowy Jacoń w niegrzeczny sposób naciskał na Kwaśniewskiego, sugerując, że ten nie ma prawa mówić o chęci posiadania wnucząt, skoro jego córka wypowiada się krytycznie o posiadaniu dzieci. Wywlekanie rodzinnych problemów jest jednak mieczem obusiecznym, bo dziś media przypomniały o “mrocznych” powiązaniach jego własnej rodziny.

Uczciwie trzeba przyznać, że o niechlubnej historii swoich bliskich jako pierwszy publicznie opowiedział sam Jacoń. Podczas prac nad wywiadem ze Zbigniewem Szczurkiem, ojcem prezydenta Gdyni, dziennikarz odkrył, że jego własny dziadek był funkcjonariuszem UB i  miał doprowadzić do aresztowania Szczurka.

– Sięgnąłem po jego [Szczurka – przyp.red] książkę o gdyńskiej konspiracji. Opisuje w niej jak UB zatrzymało grupę Orląt, do której należał. Było śledztwo, rok spędzony w areszcie i wyroki dla jego kolegów. I tu dochodzimy do mojego wątku osobistego. Akt oskarżenia pisał funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa… Józef Jacoń, mój dziadek. Że był w UB wiedziałem, że zajmował się Szczurkiem nie – czytamy w “Super Expressie”.

Z informacji zebranych przez IPN wynika, że Józef Jacoń służbę w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Gdańsku rozpoczął już w sierpniu 1945 roku. Przez dekadę piął się w górę po szczeblach kariery w aparacie bezpieczeństwa, by zakończyć swoją pracę w UB w 1956 roku, jako starszy oficer śledczy do zadań specjalnych. Lata 1945-1956 to najczarniejsza karta w historii peerelowskich służb bezpieczeństwa. Funkcjonariusze UB odpowiadali za brutalne śledztwa, tortury podczas przesłuchań często kończone egzekucją.

W kazamatach UB zginęli bohaterowie II wojny światowej tacy jak Witold Pilecki czy Emil Fieldorf “Nil”. Wielu funkcjonariuszy UB zakończyło pracę dopiero po destalinizacji rozpoczętej przez Władysława Gomułkę w 1956 roku. Wśród nich był Józef Jacoń.

Mimo odejścia z UB Jacoń pozostawał pracownikiem służb państwowych. W latach 1957-1968 by funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej zatrudnionym w Komendzie Wojewódzkiej MO w Gdańsku. Dosłużył się stopnia kapitana, a swoją służbę zakończył w 1970 roku, jako kierownik Wydziału Śledczego w Gdańsku. Zmarł w 1978 roku w wieku 63 lat.

Źródło: Autor:
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij