Publicystyka

Kolejna ustawka Rafała Trzaskowskiego. Nie mogło obyć się bez wpadki.

Rafał Trzaskowski przyzwyczaił nas już do tego, że nic nie wychodzi mu tak dobrze jak ustawki. Tym razem specjaliści od PR prezydenta Warszawy chcą go pokazać jako “zwykłego warszawiaka”, który żyje problemami zwykłych ludzi, ba!, nawet jeździ publiczną komunikacją. 

“Spontaniczny” prezydent Warszawy, będąc jeszcze kandydatem na to stanowisko, zasłynął jako złota rączka, która za pomocą taśmy klejącej, pomogła naprawić drzwi “przypadkowo” spotkanej warszawiance. Nie inaczej było podczas kampanii prezydenckiej. Wówczas prezydent stolicy udowodnił, że ma smykałkę do naprawy samochodów. Podczas jednej z wyborczych podróży, również “przypadkowo“, pomógł kobiecie, która miała problemy z kołem. Wszystkie te sceny zostały oczywiście zarejestrowane przez, oczywiście “przypadkowych“, świadków. Choć nagrania wzbudziły zażenowanie, prezydent Warszawy najwyraźniej nie zamierza rezygnować z tego typu autopromocji. Do sieci wyciekła właśnie, jak można się domyślić “przypadkowo“, kolejna porcja nowych zdjęć.

Przypadkowy“mieszkaniec Warszawy, przez nikogo nie indagowany, postanowił śledzić swojego prezydenta podczas jego drogi do pracy. Najpierw był przystanek autobusowy, następnie metro, a na koniec spacer. Prezydent troszczy się o środowisko i nawet w czasie pandemii, w nieprzyjemny grudniowy poranek (zdjęcia wyciekły właśnie teraz),  zamiast samochodem podróżuje transportem publicznym. Czyta książki podczas podroży do pracy, kasuje bilety, sam nosi swoją teczkę. Nie to, co dyktator z NOWOGRODZKIEJ, który porusza się wyłącznie limuzynami, a jego ochroniarze noszą za nim teczki i szpargały. To przekaz, który ma trafić do odbiorców. I do części trafia, szczególnie tych zupełnie “nieprzypadkowych”, komentatorów zdjęć, które znalazły się na Twitterze.

Pominąwszy już wiek, piastowaną funkcję i groźby kierowane pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, nie jest tajemnicą, że wicepremier od dawna ma problemy z kolanem, które utrudniają mu poruszanie. Dziwne, by w tych okolicznościach ucinał sobie spacerki po Żoliborzu, czy korzystając z metra lub autobusu jeździł na Nowogrodzką czy do Sejmu. Ale przekaz jest przekaz, nikt nie będzie bawił się w subtelności.

A te są szczególne jeszcze z innego względu. Po pierwsze, zdjęcia Rafała Trzaskowskiego choć do sieci trafiły teraz, zostały wykonane na przełomie sierpnia i września. Świadczy o tym pogoda i jedna z reklam, którą możemy zobaczyć na jednej z fotografii. Ustawka była najprawdopodobniej zaplanowana, by ocieplić wizerunek prezydenta w związku z kolejną awarią oczyszczalni ścieków. Dlaczego z niej zrezygnowano? Tu przychodzi z pomocą kalendarz – mniej więcej w tym samym czasie do sieci wyciekło nagranie, na którym Trzaskowski domaga się zmiany muzyki w jednym z klubów, w którym bawił się na urodzinach znajomego. Widocznie uznano, że wrzucanie wówczas takich zdjęć niewiele pomoże.

Co więcej, w całym wyreżyserowanym spektaklu niedostatecznie zadbano o szczegóły, co skrzętnie odnotowali internauci.  Dziwnym trafem zarówno w metrze jak i w autobusie obok prezydenta Warszawy pojawia się ten sam statysta – młody człowiek w białej koszulce.

Dlaczego mimo wspomnianych błędów właśnie teraz zdecydowano się na publikację? Notowania PO, mimo problemów PiS są słabe, Borys Budka nie tylko nie umie porwać tłumów, ale nie wzbudza zainteresowania nawet wśród entuzjastów swojej partii.  Co pokazało jego niedawne wystąpienie.

Alternatywą ma być prezydent Warszawy. Na naszych oczach widzimy kolejną próbę wykreowania Trzaskowskiego na nowego lidera opozycji. Nowego “Tuska” na “białym koniu”, który poprowadzi “obóz demokratyczny” – jak lubią, wzorem towarzyszy z PRL, nazywać samych siebie – do zwycięstwa. Nawet metody są te same. Stąd ostatnie zdjęcia i niezbyt licujące z urzędem prezydenta Warszawy zaangażowanie  w krytykę polskiego rządu na łamach UE. Powyborcza ofensywa powstrzymana przez nieszczęsną “Czajkę” właśnie się rozkręca. Pytanie, na ile prezydentowi stolicy starczy zapału, wszak wzorem swojego pryncypała Tuska, nie należy do najpracowitszych.

 

Źródło: stefczyk.info/Twitter Autor: Piotr Filipczyk
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij