Fala pożarów lasów które dotknęły Kalifornię kosztowała już życie co najmniej 5 osób. Strażacy przestają sobie radzić z walką z płomieniami.
Pożary lasów są w Kalifornii czymś zwyczajnym. Sezon pożarowy trwa tam zwykle od lipca lub sierpnia i kończy się późną jesienią, w październiku lub listopadzie, kiedy ten stan nawiedzają silne deszcze. W tym roku sytuacja jest jednak szczególnie ciężka. Wpływ na to miał rekordowo ciepły i suchy początek roku, niedawna fala upałów oraz seria silnych burz z piorunami która nawiedziła stan. W ciągu 72 godzin w Kalifornię uderzyło ponad 11 tysięcy piorunów, powodując wiele pożarów.
At least 100,000 people across California have been ordered to evacuate their homes as a State of Emergency is declared, approx 370 wildfires are currently blazing, with more than 10,000 firefighters fighting the inferno. #CaliforniaFire
pic.twitter.com/AOdWjCYFFG— Anonymous (@YourAnonCentral) August 21, 2020
Kalifornijska straż pożarna (Cal Fire) ogłosiła, że w pożarach straciło życie już co najmniej pięć osób. Pierwszą ofiarą śmiertelną był pilot śmigłowca z prywatnej firmy wynajętej do pomocy przez strażaków walczących z pożarem Hills Fire w hrabstwie Fresno. Przyczyny katastrofy nadal są nieznane. Jego maszyna rozbijając się wywołała na miejscu kolejny pożar.
W czwartek szeryf hrabstwa Solano Thomas A. Ferrara ujawnił, że życie w wyniku pożaru stracił jeden z mieszkańców jego hrabstwa, nie podał jednak żadnych dalszych szczegółów. Daniel Berlant, zastępca szefa Cal Fire ujawnił, że trzy osoby zginęły w hrabstwie Napa. Oprócz tego trzydziestu cywilów i strażaków odniosło mniej lub bardziej poważne rany.
The LNU Lightning Complex Fire caused the skies to turn orange above Davenport, California.
The fire has burned more than 124,000 acres and destroyed at least 105 structures, as dozens of fires continue to burn in California. https://t.co/Wueu3yeUNf pic.twitter.com/MQh5DvFMfV
— ABC News (@ABC) August 21, 2020
W środę w rejonie Vacaville znaleziono również samochód ze zwłokami pracownika Pacific Gas&Electric (PG&E). Na razie nie jest jasne czy został on policzony we wcześniejszej statystyce ofiar. PG&E to firma dostarczająca prąd i gaz ziemny do ponad 5,2 milionów kalifornijskich gospodarstw domowych. Jej nazwa bardzo często pojawia się w kontekście pożarów gdyż w przeszłości wielokrotnie byli oskarżani o to, że ich zaniedbania w konserwacji transformatorów, linii przesyłowych etc. były ich bezpośrednimi powodami.
O PG&E zrobiło się szczególnie głośno po słynnym pożarze Camp Fire, najbardziej destrukcyjnym pożarze lasu w historii Kalifornii. Rozpoczął się w listopadzie 2018 roku hrabstwie Butte i trwał 17 dni. Spłonęło w nim ponad 62 tysiące hektarów, w tym miasto Paradise. Życie straciło 85 osób a jedna zaginęła i do dzisiaj nie została odnaleziona. Straty materialne oceniono na 16,5 miliarda dolarów. Śledztwo wykazało, że przyczyną tego pożaru były iskry od odbijających się o siebie przewodów wysokiego napięcia należących do PG&E. Sytuacja została spowodowana tym, że jedno z mocowań tych przewodów było przerdzewiałe a PG&E nie sprawdzało stanu technicznego swojej infrastruktury tak często jak powinno.
W 2019 PG&E ogłosiło, że kary i pozwy sądowe za Camp Fire i inne pożary z 2017 i 2018 roku wywołane ich infrastrukturą mogą kosztować ich aż 30 miliardów dolarów. Z tego powodu złożyli wniosek o bankructwo. Ostatecznie jednak zrezygnowali z tego pomysłu i zaczęli się dogadywać z poszkodowanymi. 16 czerwca tego roku wzięli na siebie odpowiedzialność za 84 śmierci i zgodzili się wypłacić po 3,5 miliona dolarów odszkodowania w zamian za rezygnację z dalszych zarzutów. Nadal również trwają procesy wytoczone im przez obywateli poszkodowanych w wywołanych przez nich pożarach. Na razie nie wiadomo czy odpowiadają za któryś z tegorocznych.
There have been at least 10,800 lightning strikes across California in the past 72 hours, sparking at least 367 fires. Officials are calling it "a historic lightning siege."
This is what a #climatecrisis looks like. No planet B. #ActOnClimate#CaliforniaFires #ClimateEmergency pic.twitter.com/Jhz4oj2Ila
— Mike Hudema (@MikeHudema) August 21, 2020
Gubernator Kalifornii Gavin Newsom był jednym z gości wirtualnej Narodowej Konwencji Partii Demokratycznej. Jeden z jego doradców politycznych wyznał, że początkowo nagrał utrzymany w lekkim tonie film, który miał być na niej odtworzony. Zdecydował jednak, że w związku z sytuacją w jego stanie nagra kolejny w lesie w pobliżu Watsonville, gdzie odwiedził centrum dla ewakuowanych przez pożary. W swoim wystąpieniu obwinił o sytuację globalne ocieplenie. „Jeżeli nie wierzycie w globalne ocieplenie to przyjedźcie do Kalifornii” – powiedział. Wielu komentatorów zwraca jednak uwagę, że równie winne jak pogoda są zaniedbania lewicowych władz stanu, szczególnie rezygnację pod naciskiem ekologów z przeciwpożarowych przecinek i kontrolowanych wypalań lasów.
Obecnie z kalifornijskimi pożarami walczy 10 tysięcy strażaków. Normalnie w sezonie pożarowym kalifornijscy strażacy mają 24-godzinne dyżury ale obecnie sytuacja jest tak poważna, że niczym niezwykłym nie są dyżury trwające po trzy doby, podczas których strażacy nie mają zbyt wielu okazji aby złapać chociaż krótką drzemkę. Walkę z pożarami utrudnia fakt, że fala upałów wysuszła ściółkę i martwe drzewa a wiatry mają bardzo zmienne kierunki, co znacznie utrudnia przewidzenie kierunku rozprzestrzeniania się pożaru. W wielu miejscach proszą już mieszkańców o to, aby ci ewakuowali się od razu kiedy usłyszą nakaz gdyż straży brakuje ludzi do dbania o tych, którzy nie zostawią swojego dobytku.
Rzecznik prasowy Cal Fire Dan Olson ujawnił, że w wielu zagrożonych miasteczkach mieszkańcy spontanicznie tworzą coś w rodzaju ochotniczych straży pożarnych. Wyznał, że bardzo ich to martwi i stwierdził, że nie powinni tego robić gdyż niebezpieczeństwo na jakie się nastawiają jest większe niż jakakolwiek pomoc, którą mogliby zaoferować zawodowym strażakom.
California right now as wildfire rage.
– 350,000 acres burned.
– 48,000 evacuated.
– 175 structures destroyed.
– 50,000 more at risk.
– At least 6 people dead, more injured#CaliforniaFire
(📹@MikeHudema) pic.twitter.com/cNFg0uNTko— Anonymous (@YourAnonCentral) August 21, 2020
Do problemów wywołanych pożarami swoje dołożyła także pandemia koronawirusa. Wielkim problemem jest chociażby zapewnienie zakwaterowania osobom, które były ewakuowane. Normalnie władze stanu i Czerwony Krzyż budują w tym celu specjalne obozy, ale w tym roku jest to niemożliwe gdyż nie da się w nich zachowywać dystansu społecznego. Na razie więc wynajmują ewakuowanym pokoje w motelach i pensjonatach, ale te szybko się skończą gdyż władze stanu wcześniej wynajęły wiele z nich dla bezdomnych aby chronić ich przed wirusem. Dodatkowym problemem jest to, że we wcześniejszych latach w walce z pożarami pomagały ekipy więźniów skazanych za lżejsze przestępstwa. W tym roku jednak większość takich więźniów została wypuszczona na wolność aby zahamować rozwój pandemii w więzieniach.
Przepracowani kalifornijscy strażacy czekają aż dotrze do nich pomoc z innych stanów. Pożary są jednak problemem nie tylko w Kalifornii ale także w wielu sąsiednich stanach, więc pomoc ta musi być przysłana ze stanów leżących dalej – a to oznacza, że jeszcze trochę poczekają na jej przybycie.