W rozpoczętym w poniedziałek posiedzeniu senackiej komisji ws. nielegalnego użycia systemu Pegasus udział wzięło dwóch specjalistów z grupy Citizen Lab działającej przy Uniwersytecie w Toronto. Jeden z nich tłumaczył na posiedzeniu, że Pegasus jest używany przez różnego rodzaju siły specjalne, czy siły bezpieczeństwa w różnych demokratycznych krajach.
W poniedziałek po południu rozpoczęło się posiedzenie senackiej komisji nadzwyczajnej, która ma wyjaśnić przypadki nielegalnej inwigilacji przy użyciu systemu Pegasus. Przewodniczący, senator PO Marcin Bosacki poinformował, że na poniedziałek zaplanowano wysłuchanie w charakterze świadków dwóch specjalistów z działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. To właśnie ten ośrodek jako pierwszy ustalił, że system Pegasus miał być używany wobec m.in. senatora Krzysztofa Brejzy, adwokata Romana Giertycha i prokurator Ewy Wrzosek.
Senator Jacek Bury z KO pytał jednego z ekspertów ile krajów demokratycznych korzysta z Pegasusa i czy w tych krajach są procedury nadzoru jego używania. „Mamy wiedzę o innych przypadkach, gdzie Pegasus jest używany przez różnego rodzaju siły specjalne, czy siły bezpieczeństwa w różnych demokratycznych krajach” – odpwiedział John Scott-Railton z Citizen Lab w Toronto. Przyznał również, że w informacjach publicznych nie znaleziono takich sytuacji, które powodują niepokój. „Jedną rzecz zauważyliśmy, że tego typu oprogramowanie szpiegujące jest używane w sposób który jest ukryty, w tajemnicy” – przyznał ekspert.
Polityk KO dopytywał, czy w tych krajach demokratycznych, które zgodnie z licencją używają Pegasusa, przestrzegane są procedury jego użycia. „My często nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy te procedury są wypełniane” – odpowiedział Scott-Railton.
Na pytanie, czy są dowody na to, że użycie wobec senatora Krzysztofa Brejzy Pegasusa wiązało się na przykład z uruchamianiem kamery lub mikrofonu, które w danym momencie nie były aktywne, ekspert Citizen Lab przyznał, ze nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. „Cały czas analizujemy szczegóły każdego przypadku i w tej chwili nie możemy więcej informacji o naszych obserwacjach przedstawić publicznie” – tłumaczył.
Senacka komisja nie ma uprawnień śledczych jak komisja śledcza, którą może powołać Sejm. Szef tej komisji zapowiadał, że choć Senat nie posiada tych uprawnień, to komisja będzie wzywać przedstawicieli organów państwowych zajmujących się służbami specjalnymi. Komisja zamierza wzywać również ekspertów, prawników i specjalistów od działań służb specjalnych.
Szef komisji Marcin Bosacki zapowiedział, że chce wezwać przed komisję członków rządu w tym wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Rzecznik rządu Piotr Müller przyznał, że jego zdaniem członkowie rządu nie pojawią się na komisji, ponieważ nie ma takiej podstawy prawnej ani dobrej woli po „tamtej stronie”. „Senat nie ma uprawnień kontrolnych. Taka komisja nie ma prawa wzywać nikogo przed komisję” – wyjaśnił rzecznik rządu.
Senatorowie PiS nie biorą udziału w pracach senackiej nadzwyczajnej komisji ds. wykorzystania systemu Pegasus. Rzecznik PiS Aneta Czerwińska podkreśliła, że senacka komisja ws. Pegasusa to „polityczna hucpa”. Według niej chodzi o to, żeby dawać linię obrony tym osobom, wobec których toczy się postępowanie.
Sprawę rzekomego użycia przez polskie służby systemu Pegasus skomentował prezes PiS Jarosław Kaczyński. W rozmowie z tygodnikiem „Sieci” wicepremier mówił, że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. Jego zdaniem źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia. Prezes PiS zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji. „To całkowite bzdury” – skomentował Kaczyński.