Obecna umowa Bułgarii z rosyjskim Gazpromem kończy się w tym roku. Wicepremier i minister finansów Asen Wasilew poinformował, że nie będą negocjowali kolejnej.
Wicepremier poinformował o decyzji rządu w publicznym radiu. Dodał, że istnieją alternatywy dla rosyjskiego gazu, jak chociażby dostawy z Azerbejdżanu i dostawy skroplonego gazu, które początkowo zastąpią ten z Rosji. „Są alternatywy. Gazociąg Transbałkański może być wykorzystywany w obu kierunkach. Potrzebujemy 3 mld m sześć. gazu rocznie. Są dostawy z Kataru, Algierii.” – podkreślił. „Chodzi nam o wspólną europejską strategię. W następnych dwóch, trzech tygodniach ma być opracowana wspólna umowa gazowa dla całej Unii Europejskiej. Spodziewamy się, że ten mechanizm zacznie działać latem” – dodał.
Bułgaria ma już umowę z Azerbejdżanem, która zakłada import 1 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Obecne dostawy z tego kraju są jednak znacznie mniejsze gdyż nie ma jeszcze połączenia z greckimi gazociągami, przez które ma płynąć większość azerskiego kraju. Rząd Bułgarii uważa, że były proniemiecki premier Bojko Borisow, aresztowany niedawno pod zarzutem wymuszeń, celowo opóźniał realizację interkonektora z Grecją. Równocześnie sprzyjał przedłużeniu przez Bułgarię na Węgry i do Serbii współfinansowanego przez Gazprom gazociągu Turkstream. To właśnie po oddaniu na początku zeszłego roku do użytku jego bułgarskiego odcinka przestał działać wspomniany przez wicepremiera Gazociąg Transbałkański.