Najnowsze wiadomości ze świata

Amerykański lotniskowiec wpłynął na Morze Południowochińskie

Amerykańska lotniskowcowa grupa uderzeniowa wpłynęła w sobotę na wody Morza Południowochińskiego. Ma to być demonstracja pokazująca, że USA nie mają zamiaru odpuścić tego tematu.

Morze Południowochińskie od dawna jest jednym z potencjalnie najbardziej niebezpiecznych punktów zapalnych na świecie. Chiny bowiem uznają sporą jego część za swoje wody terytorialne, co z kolei bardzo nie podoba się innym państwom regionu. Dodatkowo kłócą się z Tajwanem i Wietnamem o bogate w surowce naturalne Wyspy Paracelskie. Znajdujące się w jego centrum, równie bogate w surowce naturalne wyspy Spralty są powodem konfliktu między wszystkimi państwami regionu.
Amerykańskie dowództwo Indo-Pacyfiku poinformowało, że wysłanie w ten rejon grupy bojowej skupionej wokół atomowego lotniskowca USS Theodore Roosevelt (CVN-71) było częścią rutynowej operacji „promującej wolność żeglugi i uspokajającej naszych sojuszników i partnerów”. Z dwoma trzecimi światowego handlu przepływającymi przez ten bardzo ważny region, jest niezwykle ważne abyśmy zachowywali tutaj swoją obecność i nadal promowali oparty na przepisach porządek, który pozwala nam prosperować” – stwierdził dowódca tej grupy, wiceadmirał Doug Verissimo.

Oprócz Roosevelta, na pokładzie którego znajduje się 90 samolotów, i jednostek wsparcia w skład grupy wchodzą też krążownik rakietowy typu Ticonderoga USS Bunker Hill oraz dwa niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke, USS Russel i USS John Finn.

Nieoficjalnie wiadomo, że decyzja o wysłaniu tej grupy zapadła w związku z działaniami Chin wokół wysp Dongsha Qundao, które są administrowane przez Tajwan. Ten niewielki archipelag złożony głównie z raf koralowych i podmorskich szczytów ma niezwykle istotne znaczenie z powodu bogatych podmorskich zasobów i strategicznego położenia, które daje kontrolę nad głównymi szlakami handlowymi. Ostatnim razem w sobotę chińskie bombowce i myśliwce naruszyły tajwańską strefę obrony powietrznej tej wyspy, na szczęście nie doszło z tego powodu do żadnego niebezpiecznego incydentu.

Fakt, że ta grupa faktycznie została tam wysłana, to dowód na to, że w amerykańskiej polityce zagranicznej wobec Chin nie nastąpią istotne zmiany. Wiele osób bało się, że Biden będzie wobec nich mało stanowczy, także z powodu podejrzanych interesów jego syna z chińskimi komunistami. Nominowany przez niego na stanowisko sekretarza stanu Antony Blinken podczas przesłuchania przed Senatem powiedział jednak, że nie ma wątpliwości co do tego, że to właśnie Chiny stanowią dla USA największe zagrożenie.

Źródło: Stefczyk.info na podstawie Reuters Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij