Świat

Wakacje z piekła rodem. Pracownicy kurortu podali dwóm kobietom drinki z narkotykami, próbowali je zgwałcić

Dwie kobiety przeżyły koszmar w popularnym kurorcie na Bahamach. Twierdzą, że jego pracownicy podali im drinki z narkotykami, po czym próbowali je zgwałcić.

Amber Shearer i Dongayla Dobson mieszkają w Kentucky i przyjaźnią się od lat. Obie kobiety zdecydowały się wybrać na wakacyjny rejs na statku wycieczkowym należącym do firmy Carnival. Ten zatrzymał się w popularnym kurorcie Grand Bahama na Bahamach.

Gdy wypoczywały na plaży, podszedł do nich pracownik kurortu i zaproponował im promocję – dwa egzotyczne drinki w cenie jednego. Kobiety się zgodziły, ale po kilkunastu łykach stwierdziły, że coś jest nie tak. Czuły się bardziej pijane niż powinny być po tak niewielkiej ilości alkoholu. Zauważyły to także ich rodziny, którym wysyłały nagrania z plaży.

Mimo tego przyjaciółki postanowiły udać się na poszukiwania muszli, które chciały przywieźć swym dzieciom. Shearer powiedziała mediom, że podszedł do nich inny pracownik, który zaoferował im, że pokaże im najlepsze miejsce. Następne co pamięta, to obudzenie się w pokoju, w którym pracownik kurortu ją obmacywał.

Kobiety zgłosiły całą sprawę policji. Na podstawie nagrań z monitoringu policjanci szybko zatrzymali dwóch pracowników, 40- i 54-latka. Śledztwo w ich sprawie trwa. Kobiety twierdzą jednak, że policjanci nie potraktowali ich zgłoszenia poważnie i nie sprawdzili, mimo próśb, czy padły ofiarą gwałtu. Obie kobiety miały obtarcia na nogach, a badania toksykologiczne pokazały, że w ich drinkach było wiele narkotyków, w tym benzodiazepiny, silne leki nasenne.

Po powrocie do domu obie kobiety poddały się terapii, która obejmuje m.in. drogie leki, które mają zapobiec zarażeniu HIV. Wynajęły też prawnika, by dochodzić sprawiedliwości z szefostwem kurortu. Mają także żal do Carnival o to, że firma nie poinformowała ich wcześniej, że amerykański Departament Stanu przestrzegał przed podróżami na Bahamy.

Departament Stanu wydał takie ostrzeżenie 26 stycznia. Zalecił amerykańskim turystom, by wykazywali się na Bahamach podwyższoną czujnością. Powodem jego wydania był wzrost przestępczości, w tym 18 powiązanych z gangami morderstw, do których doszło w styczniu. Premier Baham Phillip twierdził, że jego kraj jest bezpieczny, a amerykańskie ostrzeżenie nie oddaje realiów.

Źródło: Stefczyk.info na podst. NYPost Autor: WM
Fot. Zdjęcie ilustracyjne Pixabay

Polecane artykuły

0 0

Atak nożownika w szpitalu. Odwiedzający zaatakował pacjentkę

0 0

Odkryto nowy gigantyczny gatunek węża

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij