Świat

Podpalił studio filmowe bo myślał, że splagiatowało jego powieść. Sąd nie miał dla niego litości

45-letni mężczyzna usłyszał wyrok w sprawie podpalenia studia filmowego, w którym zginęło 36 osób. Sąd nie miał dla niego litości.

Zdarzenie miało miejsce w Japonii w 2019 roku. Shinji Aoba przyszedł w lipcu do specjalizującego się w filmach animowanych studia Kyoto Animation. Rozlał na podłogę i meble łatwopalną substancję i podpalił ją, krzycząć „zdechnijcie!”. W wywołanym przez niego pożarze zginęło 36 osób, w większości młodych artystów, a 32 odniosły rany. On sam odniósł poważne obrażenia, miał poparzenia 90% ciała.

W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że Aoba był przekonany, że studio dokonało plagiatu jego powieści, którą wysłał im na konkurs. On sam przyznał się we wrześniu 2023 roku do winy. Stwierdził, że czuł wtedy, że nie ma innej opcji, ale nie spodziewał się, że ktokolwiek zginie, i dręczy go teraz poczucie winy. Jego obrońcy prosili o łagodny wyrok, twierdząc, że nie do końca kontrolował swoje zachowanie.

Sędzia sądu okręgowego w Kyoto nie dał się jednak przekonać. Stwierdził, że Aoba nie był chory psychicznie, doskonale wiedział, co robi i czym to się może skończyć, i w pełni kontrolował swoje działanie. Zdecydował więc, że mężczyzna zostanie skazany na karę śmierci.

Kara śmierci jest w Japonii rzadka, dostają ją jedynie sprawcy najcięższych przestępstw, takich jak wielokrotne morderstwa. Egzekucje dokonywane są przez powieszenie. Skazani zwykle czekają na nią przez wiele lat, lub nawet dekad.

Źródło: Stefczyk.info na podst. BBC Autor: WM
Fot. L26

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij