Publicystyka

Zły wujek w nocy zakradł się do naszego pokoju i przy milczącej aprobacie krewniaków zaczął nas brutalnie dotykać

Od kilku tygodni jesteśmy jako społeczeństwo ofiarami molestowania przez opresyjnego, nachalnego i bezwzględnego agresora, który nie bacząc na nasze protesty, próbuje nam wepchnąć rękę w nasze najbardziej intymne miejsca.

Jak napisało już przede mną wielu, wczorajsze wydarzenia z Pałacu Prezydenckiego były przekroczeniem granicy, jakiego od 35 lat nie dopuścił się żaden polski rząd.

Nie będę się teraz bawił w didaskalia i przekomarzał, zastanawiając się, czy powinniśmy mówić rząd „polski” czy „niemiecki”. Na tego typu zabawy słowem mogliśmy sobie pozwolić, jak byliśmy jeszcze słodkimi niewinnymi młodzieńcami cieszącymi się urokami demokracji. Wczoraj jednak ta niewinność została nam brutalnie odebrana.

Napastliwy, zdeterminowany i sapiący nam nad uchem „zły wujek”, przy milczącej aprobacie wielu członków rodziny i przy zachętach co bardziej ogłupionych „kuzynów” oraz „szwagrów” zapewniających go o jego bezkarności, odarł nas z naszej godności i intymności.  Nie bójmy się tego nazwać po imieniu. Zostaliśmy politycznie i mentalnie zgwałceni. Ja się tak czuję.

Czuję się ofiarą agresji, która nie ma kogo poprosić o pomoc, bo wie, że spotka się z szyderstwami, kpinami i wyzwiskami. Nie mogę spokojnie spojrzeć w lustro, bo widzę w nim krzywdę i ból. I czuję wstyd, na który przecież nie zasłużyłem. I wiem, że nie ja jeden. Że takich „zgwałconych” jest wielu. Każdy jednak przeżywa to w samotności, bo przecież nauczono nas o tym nie mówić. Z jednej strony przez lata karmiono nas opowieściami, że takie sytuacje mają miejsca tylko w filmach i gdzieś daleko. Z drugiej strony byli tacy, którzy rozmyli pojęcie gwałtu, krzycząc o nim, kiedy tylko ktoś ośmielił się nas karcić. Dziś jesteśmy, jak ten Jaś-kłamczuch z opowieści o wilkach, które nadchodzą. Nikt nie traktuje ostrzeżeń poważnie, bo przecież tyle razy wołał o pomoc dla żartu.

Ktoś powie, że na to zasłużyliśmy, ponieważ przez kilka lat mogąc bezpiecznie chodzić spać i budzić się bez poczucia wstydu zapomnieliśmy o tym, że zło istnieje. A ono tylko czekało. To samo zło, które 14 lat temu odebrało nam wielu członków rodziny, którzy nie baliby się przeciwstawić agresywnemu wujkowi. Wtedy już kpiono z naszej straty i łamano wszelkie bariery przyzwoitości, ale wówczas udało nam się odeprzeć te nieporadne i nachalne próby złamania naszej godności, a złego wujka wyrzucić z naszego domu.

Po ośmiu latach jednak napastliwy krewniak powrócił i jest jeszcze bardziej wściekły i głodny zemsty. I bezceremonialnie wpycha się nam do sypialni.  Jedyne co możemy zrobić to krzyczeć. Bardzo głośno.

Źródło: Autor: pf
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij