Świat

Legendarnemu galeonowi grozi zniszczenie. Remont będzie kosztował miliony

Konserwatorzy szwedzkiego galeonu Vasa ostrzegli, że jest w coraz gorszym stanie. Jego uratowanie nie będzie jednak tanie.

Budowa Vasy rozpoczęła się w 1626 roku z rozkazu króla Gustawa II Adolfa, co było częścią ekspansji militarnej w trakcie Potopu. Nowy galeon miał potężne uzbrojenie i bogate zdobienia, był postrzegany jako symbol szwedzkiego imperializmu. Już w trakcie budowy odkryto jednak, że ma zbyt wysoko umieszczony środek ciężkości i jest niestabilny. Mimo tych obaw król nakazał odbycie dziewiczego rejsu.

Ten miał miejsce 10 sierpnia 1628 roku, pod dowództwem kapitana Söfringa Hanssona. Gdy okręt wychodził z portu, nagły podmuch wiatru uderzył w jego żagle i spowodował gwałtowne pochylenie. Wkrótce potem stało się to ponownie. Tym razem woda wdarła się do środka przez furty działowe, które były otwarte celem oddania salwy honorowej. To sprawiło, że nie dał rady się wyprostować. Zatonął razem z trzydziestoma marynarzami, zaledwie 120 metrów od brzegu. Późniejsze śledztwo nie znalazło winnych, ale dzisiaj wiadomo, że powodem tej tragedii były sugestie króla co do tego, jak ma być zbudowany jego nowy galeon.

Szwedzi od razu próbowali podnieść wrak z wody, ale ówczesny stan techniki na to nie pozwalał. 30 lat później nurkom udało się odzyskać z niego cenne działa, po czym stracili zainteresowanie i zapomniano, gdzie przebywa. Został odnaleziony dopiero w drugiej połowie lat pięćdziesiątych przez archeologa-amatora Andersa Franzena. Podniesiono go z dna w 1961 roku. Okazało się, że wrak zachował się w świetnym stanie, dostarczył bezcennej wiedzy historykom. W 1988 roku rząd Szwecji zbudował dla niego specjalne muzeum. Vasa stała się jedną z największych atrakcji Skandynawi, szacuje się, że od podniesienia z dna obejrzało ją ponad 35 milionów turystów.

 

Teraz jednak konserwatorzy, którzy dbają o zachowanie go dla przyszłych pokoleń, alarmują, że legendarny okręt znalazł się w niebezpieczeństwie. Magnus Olofsson powiedział, że na skutek spędzenia pod wodą ponad 333 lat jego drewno zaabsorbowało wiele zanieczyszczeń, które teraz powodują jego niszczenie – i już wkrótce okręt może załamać się pod swoim ciężarem. Problemem jest również stalowa konstrukcja, na której stoi. Wywiera nacisk w niewłaściwych miejscach, co powoduje, że kadłub pęka i się deformuje.

Aby temu zapobiec, okręt będzie potrzebował zupełnie nowej podstawy, a także nowej wewnętrznej struktury wzmacniającej. Prace nad nimi mają zacząć się wiosną przyszłego roku. Władze muzeum chcą dokonywać remontu etapami, aby nie było konieczności zamknięcia muzeum. Olofsson ujawnił, że przez cztery lata dokonywali w tym celu badań, kolejne cztery lata tworzyli rysunki techniczne, a sam remont również potrwa ok. czterech lat. Przeprowadzili też testy na modelach, aby upewnić się, że ich plan zadziała.

Problemem są jednak ogromne koszty tej operacji. Koszt samej struktury wzmacniającej oszacowano na 150 milionów koron (ok. 59 mln złotych). Muzeum, które utrzymuje się ze sprzedaży biletów i datków, nie ma takich pieniędzy. Z tego względu apeluje do darczyńców i szuka sponsorów. „Kiedy Vasa została podniesiona z dna, całe szwedzkie społeczeństwo się zjednoczyło by to umożliwić. To nie było tylko państwo, to były prywatne firmy (…), ale także osoby prywatne” – zauważyła dyrektor muzeum Jenny Lind – „Więc dlatego mówimy teraz, że potrzebujemy pomocy”. Dodała, że na świecie nie ma drugiego tak dobrze zachowanego okrętu z XVII wieku, i dla wielu osób, które nie potrafią nurkować, to jedyna okazja, by zobaczyć z bliska prawdziwy galeon.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Guardian Autor: WM
Fot. OneHungLow CC BY-SA 2.5

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij