Kraj

Mężczyzna groził 4-latkowi i jego matce śmiercią. Zatrzymała go policja

Warszawska policja zatrzymała mężczyznę, który miał grozić swojej 22-letniej sąsiadce i jej 4-letniemu synkowi śmiercią. Nie podobało mu się, że dziecko zostawia swój rowerek na klatce schodowej.

Jak poinformował rzecznik mokotowskiej policji podkomisarz Robert Koniuszy 39-latkowi nie podobał się fakt, że dziecko zostawia swój rowerek na klatce schodowej jednego z bloków przy al. Niepodległości. Z tego powodu miał grozić jemu i jego matce, że ich pobije, nie unikając przy tym wulgaryzmów.

Pod koniec ubiegłego tygodnia mężczyzna miał również spryskać kierownicę i ramę od jego rowerka żrącą substancją. Kiedy dziecko na niego wsiadło zaczęły go piec dłonie. Odruchowo dotknął nimi oczu. Konieczna okazała się interwencja lekarza. Chłopczyk miał mocno podrażnione oczy, ale na szczęście udało się uratować jego wzrok. Po powrocie z pogotowia mężczyzna zrobił jej kolejną awanturę i przyznał się, że to on oblał rowerek żrącą substancją.

Kobieta wezwała patrol policji i opowiedziała im o wszystkim. Funkcjonariusze weszli do jego mieszkania i chcieli go zatrzymać. Mężczyzna nie przyznał się do winy i stwierdził, że nie wyjdzie z mieszkania, więc policjanci „pomogli mu, stosując kajdanki i chwyty transportowe”. W trakcie tego zatrzymania zostali zaatakowani przez jego 42-letnią partnerkę, która zaczęła ich wyzywać, szarpać za mundury i porysowała im radiowóz bransoletą od zegarka. Również została zatrzymana i usłyszała zarzuty znieważenia policjantów, naruszenia ich nietykalności cielesnej i umyślnego uszkodzenia mienia, przyznała się do winy. Grozi jej do pięciu lat więzienia.

Po dokonaniu czynności i postawieniu mu zarzutów stosowania gróźb karalnych i narażenia 4-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu mężczyzna został wypuszczony, prokurator zdecydował się na dozór policyjny i zakazał mu zbliżać się do sąsiadki. Mężczyzna to zignorował i zaraz po powrocie do domu stanął przed drzwiami sąsiadki i zaczął krzyczeć, że teraz to na pewno ją zabije. Po tym zdarzeniu został ponownie zatrzymany i usłyszał kolejny zarzut, tym razem decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Polsat News Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

0 0

Rosyjska ambasada grozi Szwecji

0 0

Policja aresztowała syna znanej prawicowej polityk

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij