Świat

“Nie damy się zastraszyć Chinom”. Mocne słowa litewskiej poseł

Chińscy komuniści są oburzeni tym, że Litwa chce otworzyć de facto ambasadę Tajwanu. Czołowa poseł powiedziała portalowi Breitbart, że nie dadzą się im zastraszyć.

Tajwan, którego oficjalną nazwą jest Republika Chińska, to ostatni fragment Chin jakiego nie udało się zdobyć komunistom w wojnie domowej. Same Chiny twierdzą jednak, że ta wyspa jest zbuntowaną prowincją ich państwa i prowadzą bardzo silne naciski dyplomatyczne w tym kierunku. Dlatego też niepodległość Tajwanu oficjalnie uznaje zaledwie garstka państw, w tym Watykan.

We wtorek rząd Tajwanu ogłosił, że doszedł do porozumienia z Litwą i wkrótce otworzy w Wilnie Biuro Reprezentanta Tajwanu, będące de facto ich ambasadą. Oburzyło to reżym w Pekinie, który uznał to za złamanie ich polityki Jednych Chin. Komuniści zaczęli więc grozić Litwie za pośrednictwem państwowych mediów, zapowiadając nawet zerwanie stosunków dyplomatycznych.

Poseł Dovilė Šakalienė z Partii Socjaldemokratycznej powiedziała portalowi Breitbart, że Litwini nie dadzą się zastraszyć chińskim komunistom. „Nie powinniśmy się bać tworzenia relacji z innym państwem bo ktoś nam grozi” – stwierdziła – „Przyjaźnimy się z Tajwanem od lat, na poziomie parlamentarnym i rządowym i myślę, że dla reszty świata, przynajmniej wolnego świata, Hongkong był straszną lekcją, która otworzyła też oczy Tajwanowi. Zobaczyli co znaczy zjednoczenie z Chinami, oznacza śmierć przez uduszenie. Więc my, jako mały kraj który sąsiaduje z krwawymi autorytarnymi reżymami rozumiemy Tajwan, ponieważ samodzielnie jest się łatwą ofiarą”.

Šakalienė wytłumaczyła, że z racji swojego położenia Tajwan jest bardzo ważnym graczem w rejonie Wschodniej Azji, więc jego popieranie jako przeciwwagi dla totalitarnego Pekinu jest we wspólnym interesie NATO. Porównała również jego sytuację do sytuacji Litwy. „Nie tak dawno temu walczyliśmy o naszą demokrację, o prawo do naszego języka i kultury. Byliśmy połknięci przez Związek Sowiecki na pół wieku” – stwierdziła – „Więc jest wiele powodów do popierania Tajwanu: politycznych, ekonomicznych, geopolitycznych i sentymentalnych”.

Poseł już raz wywołała oburzenie Pekinu i została nawet objęta sankcjami za stworzenie rezolucji potępiającej prześladowanie mniejszości Ujgurów przez chińskich komunistów. Przyznała, że te sankcje wpłynęły negatywnie na karierę jej męża-dyplomaty, ale stwierdziła, że sama pochodzi z rodziny „politycznych więźniów i wygnańców” prześladowanych przez komunistów. Uznała, że system „obozów reedukacyjnych” w prowincji Sinciang to dokładna kopia sowieckich gułagów, więc nie mogła milczeć.

Šakalienė dodała, że jej kraj może się stawiać Chinom bo jest jednym z najmniej zależnych od nich ekonomicznie państw na świecie. Zapytana o to, czy nie dadzą się przekonać potencjalnym korzyściom z podlizywania się Pekinowi stwierdziła, że „rozumiem, że są pewne problemy odczuwane przez ludzi którzy opuścili więzienie, ale generalnie zdrowym podejściem do więzień jest to, że nie chce się do niego wrócić, więc nie, nie mamy nostalgii do komunizmu”.

Dodała, że na własne oczy widziała w Afryce chińskiej inicjatywy „Jeden Pas i Jedna Droga”, która polega na inwestycjach w projekty infrastrukturalne w innych państwach. Zauważyła, że kraje które wpadły w tę pułapkę mają teraz ogromne długi wobec Chin, które porównała do stryczka na szyi. Stwierdziła, że Litwa nie chce się za bardzo zbliżyć do Chin bo „to pułapka na myszy, a mysz jest zabijana”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Breitbart Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

0 0

Atak nożownika w szpitalu. Odwiedzający zaatakował pacjentkę

0 0

Odkryto nowy gigantyczny gatunek węża

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij