Sport

Niesamowita historia włoskiego kibica. Mężczyzna przeżył wszystkie piłkarskie sukcesy Squadra Azzurra

Tuż po wygranej Włochów na Wembley z ogromną popularnością spotkał się wpis jednego z kibiców, który opisał historię swojego pradziadka. Ok. 101-letni mężczyzna należy do ścisłego grona osób, które za swojego życia mogły się cieszyć wszystkimi sukcesami piłkarskimi Italii.

Senior Francesco to wielki kibic reprezentacji Italii, który może pochwalić się możliwością przeżycia wszystkich największych sukcesów w historii włoskiego futbolu. Już jako nastolatek mógł z dumą obserwować triumfy legendarnej drużyny włoskiej z lat 30. ubiegłego wieku, której barwy reprezentował legendarny napastnik Interu Mediolan Giuseppe Meazza. Tuż przed wojną ekipa z Półwyspu Apenińskiego była niekwestionowanie najlepszą drużyną na całym świecie, która dwukrotnie pod rząd sięgnęła po tytuł mistrza świata – najpierw w 1934 na swoich boiskach, a cztery lata później we Francji.

Na kolejny sukces swojej Francesco musiał poczekać do 1968 roku, kiedy to Italia zdobyła swoje pierwsze w historii mistrzostwo Europy. Dwa lata później musiał jednak uznać wyższość Brazylijczyków z legendarnym Pele na czele, którzy podczas finału na mundialu w Meksyku roznieśli Włochów 4-1. Jednakże 12 lat później mężczyzna mógł już świętować trzeci w historii tytuł mistrza świata dla swojego kraju, a najlepszym strzelcem turnieju został znakomity Paolo Rossi.

W kolejnych latach Włoch dwukrotnie był bliski świętowania kolejnych triumfów Squadra Azzurra, jednak wpierw w 1994 roku musiał uznać wyższość Brazylijczyków po pechowym konkursie rzutów karnych, kiedy ostatnią jedenastkę zmarnował znakomity Roberto Baggio. Później w 2002 roku Włochy mierzyły się w finale Mistrzostwa Europy z reprezentacją Francji, która doprowadziła do wyrównania w końcówce regulaminowego czasu gry, a następnie zdobyła złotego gola w dogrywce.

Pan Francesco miał jednak okazję doświadczyć kolejnego, wielkiego sukcesu ekipy z Półwyspu Apenińskiego, który pod wodzą Marcello Lippiego wygrał turniej w Niemczech w 2006 roku, mszcząc się na Francuzach za porażkę sprzed sześciu lat. Przez kolejnych kilka lat Italia zmagała się z wahaniami formy – od wicemistrzostwa Europy w 2012 roku, po odpadnie z turnieju w fazie grupowej, a nawet brak kwalifikacji, jak to miało miejsce w przypadku mistrzostw z 2018 roku. Wszystko zmieniło się, kiedy za sterami Italii zasiadł Roberto Mancini. Były trener m.in. Interu czy Manchesteru City potrafił w trzy lata stworzyć mocną ekipę, która przez blisko 34 spotkania nie odniosła ani jednej porażki. Ostatni z tych meczów pan Francesco miał przyjemność oglądać w niedzielę, kiedy Włosi pokonali na Wembley Anglików po rzutach karnych. Wszystko to w roku, kiedy mężczyzna obchodzi 101-lat.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Gol24 Autor: JD
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij