Świat

Dwójka dzieci uciekła z domu dziecka, ostrzelali policję z Kałasznikowa

Na Florydzie doszło do szokującej strzelaniny. Dwójka dzieci – 12-latek i 14-latka – uciekli z domu dziecka, po czym włamali się do domu i ostrzelali policję ze znalezionej w nim broni.

Szeryf hrabstwa Volusia Mike Chitwood poinformował, że dzieci uciekły z przeznaczonej dla młodocianych przestępców placówki prowadzonej przez kościół Metodystów w miejscowości Enterprise. Dodał, że ten dom cieszył się bardzo złą sławą i stwierdził, że jest „absolutną porażką, która przynosi wstyd systemowi sprawiedliwości dla młodocianych na Florydzie”. Dodał, że tylko w zeszłym roku interweniowali w nim blisko 300 razy. Chłopiec trafił do niego za kradzież szczeniaków i podpalenie poprzedniej placówki w której przebywał, w wypadku dziewczynki na razie nie ujawniono powodu.

Ucieczka dzieci miała miejsce w piątek ok. 17 czasu lokalnego. Na razie nie jest jasne co było jej powodem. Pracownicy od razu zgłosili sprawę biuru szeryfa i rozpoczęły się poszukiwania, ale te przez kilka godzin nie przyniosły żadnych rezultatów. Sprawa była o tyle poważna, że chłopiec cierpiał na cukrzycę i nie wziął ze sobą insuliny, więc jeśli nie zostałby szybko odnaleziony to mogłoby to mieć dla niego bardzo poważne konsekwencje.

Wkrótce potem biuro szeryfa otrzymało jednak zgłoszenie o prawdopodobnym włamaniu. Przypadkowy przechodzień zadzwonił na numer alarmowy i poinformował, że słyszał dźwięk wybijanego okna. Zastępcy szeryfa skontaktowali się z właścicielem domu i dowiedzieli się od niego, że wyszedł z niego kwadrans przed zgłoszeniem. Powiedział im, że w środku nie powinno nikogo być, ale ostrzegł, że w jego domu znajduje się broń palna – karabinek systemu Kałasznikowa, strzelba gładkolufowa, pistolet i amunicja.

Po dotarciu na miejsce zastępcy szeryfa szybko ustalili, że to właśnie poszukiwane dzieci włamały się do tego domu. Podjęli próbę deeskalacji sytuacji. Ta jednak nie przyniosła rezultatu i w ciągu 35 minut akcji co najmniej czterokrotnie padły w ich stronę strzały, jeden z policjantów został kilkukrotnie trafiony ale kule zatrzymała jego kamizelka kuloodporna. W pewnym momencie dziewczynka wyszła przed dom ze strzelbą w ręku, wycelowała ją w stronę jednego z policjantów i zagroziła, że go zabije. Szybko wróciła do środka. Kwadrans później chłopiec zaczął strzelać do nich z Kałasznikowa. Kiedy dziewczynka znowu wyszła z garażu policjanci otwarli do niej ogień. Chitwood powiedział, że w takiej sytuacji nie mogli postąpić inaczej.

Dziewczynka została trafiona dwukrotnie, w ramię i w klatkę piersiową. Kiedy padła na ziemię chłopiec postanowił się poddać. Rzucił Kałasznikowa na ziemię i wyszedł z rękami w górze. Oboje zostali odwiezieni do pobliskiego szpitala. Rany dziewczynki nie zagrażają jej życiu. Obydwoje wkrótce usłyszą zarzuty włamania z bronią w ręku i próby zabójstwa funkcjonariusza policji.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Miami Herald Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij