Świat

Przysięgły, który skazał Dereka Chauvina, nosił koszulkę z Georgem Floydem

Wyszło na jaw, że jeden z 12 przysięgłych, którzy zdecydowali o uznaniu Dereka Chauvina za winnego, co najmniej dwa razy miał na sobie koszulkę z napisem nawiązującym do George’a Floyda. Był również na demonstracji Black Lives Matter, co zataił przed sądem.

O tym, że Chauvin był winny wszystkich stawianych mu zarzutów, zadecydowało 12 przysięgłych. Ich tożsamość jest pilnie strzeżoną tajemnicą, ale dwóch z nich zdążyła się już ujawnić mediom. Jednym z nich był czarnoskóry Brandon Mitchell. Kiedy ujawnił swoją tożsamość internauci szybko odkryli, że przed procesem brał udział w proteście ruchu Black Lives Matter w Waszyngtonie. Co więcej miał na nim koszulkę z napisem ewidentnie nawiązującym do śmierci Floyda.

Podstawową zasadą ławy przysięgłych jest to, że jej członkowie mają być tak bezstronni jak to tylko możliwe. W wypadku tak głośnej i budzącej tak wielkie emocje sprawy nie było to oczywiście łatwe. Każdy z przysięgłych musiał wypełnić specjalny kwestionariusz mający stwierdzić na ile będzie bezstronny. Jedno z pytań dotyczyło udziału w antypolicyjnych demonstracjach a drugie w demonstracjach Black Lives Matter związanych ze śmiercią George’a Floyda. W obu wypadkach Mitchell miał zaznaczyć odpowiedź „nie”.

Kiedy jego uczestnictwo w proteście w Waszyngtonie wyszło na jaw Mitchell tłumaczył, że nie skłamał w kwestionariuszu. Sam protest formalnie dotyczył bowiem rocznicy słynnego przemówienia „Miałem sen” wygłoszonego przez Martina Luthera Kinga. W praktyce jednak wiele jego elementów miało wydźwięk nawiązujący do śmierci Floyda, a podczas niego przemawiała jego rodzina czy też prawnik Ben Crump, który wynegocjował dla niej gigantyczne odszkodowanie od Minneapolis. Eksperci są raczej zgodni, że jeśli przyznałby się do tego przed sądem, to raczej na pewno nie zostałby wybrany na przysięgłego.

Na zdjęciu z tego wydarzenia widać, że Mitchell miał na sobie koszulkę ze zdjęciem Kinga i z napisem ewidentnie nawiązującym do śmierci Floyda – „zdejmijcie kolano z naszej szyi”. On sam twierdził, że nie pamięta aby miał taką koszulkę na sobie ani w ogóle był jej właścicielem. Okazało się jednak, że to nieprawda – internauci odkryli odcinek podcastu, którego był gospodarzem, w którym również w niej wystąpił.

To bardzo dobra wiadomość dla Chauvina. Jego adwokat wystąpił bowiem przed kilkoma dniami z wnioskiem o przeprowadzenie ponownego procesu, a jednym z jego argumentów było to, że istniało podejrzenie, że przysięgli nie są bezstronni. Fakt, że jeden z nich paradował w takiej koszulce na proteście BLM to istotny argument za tym, że faktycznie tak było.

Źródło: Stefczyk.info na podst. The Hill, AFP, Twitter Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij