Świat

Sprawdziliśmy, kim jest amerykański senator, który stanął w obronie “wolnych mediów”. Będziecie zaskoczeni!

Wczoraj sympatyzujące z opozycją media zachwycały się tym, że demokratyczny senator Bob Menendez stanął w obronie protestujących mediów. Zapominają jednak wspomnieć, że był on głównym bohaterem wielu skandali, w tym jednej z najbardziej kontrowersyjnych afer korupcyjnych w ostatnich latach.

W środę cześć polskich mediów wzięła udział w proteście przeciwko planom ustawy, która opodatkowałaby ich zyski z reklam. Ich protest szybko został podłapany przez opozycję twierdzącą, że ta ustawa to zamach na wolność słowa. Szeroko w tym kontekście rozpisywała się o nim również zachodnia prasa. Spowodowało to reakcję demokratycznego senatora Boba Menendeza, szefa Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych. Senator wydał oświadczenie w którym napisał, że jest „głęboko zaniepokojony” planami nałożenia na media podatku. Stwierdził, że ta składka, z której połowa miała trafić bezpośrednio do NFZ, „może podważyć finansową żywotność niezależnych mediów w Polsce”. Zasugerował, że rząd próbuje wykorzystać szkody, jakie pandemia uczyniła w finansach państwa „jako pretekst do osłabienia wolnej prasy”.

W swoim oświadczeniu Menendez nawiązał również do głośnego wyroku sądu w sprawie książki „Dalej jest noc”. Jej autorzy, Barbara Engelking i Jan Grabowski, opisali w niej Edwarda Malinowskiego, który w czasie wojny był sołtysem wsi Malinowo na Podlasiu. Z książki można było wywnioskować, że Malinowski wydawał Żydów Niemcom i był współodpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu z nich. Autorzy zostali pozwani przez krewną sołtysa Filomenę Leszczyńską i Redutę Dobrego Imienia. Zarzucali im, że celowo lub z powodu braku staranności połączyli w jedną postać kilku mężczyzn o nazwisku Malinowski i zrobili z sołtysa szmalcownika, chociaż zeznania świadków po wojnie świadczyły, że jego kontakty z Niemcami miały na celu ratowanie mieszkańców wywożonych na roboty przymusowe, a on sam pomagał Żydom. Sąd kazał im ją przeprosić, co senator Menendez uznał za „nasilające się działania sądowe przeciwko wolności słowa tych, którzy chcą ustalić dokładny zapis historyczny hitlerowskiej okupacji Polski”.

Nic dziwnego, że oświadczeniem Menendeza zachwycały się wczoraj wszystkie opozycyjne media. Większość z nich nie wspomniała jednak o tym, kim on jest i o poważnym skandalu z nim związanym.

Menendez urodził się w 1954 w Nowym Jorku w rodzinie biednych imigrantów z Kuby, jego matka była krawcową a ojciec stolarzem. Szybko przeprowadzili się do sąsiedniego New Jersey i wynajęli mieszkanie w Union City. To właśnie tam Menendez zaczął karierę polityczną. W 1974 został wybrany do miejskiej Rady Edukacji jako jej najmłodszy członek w historii a 12 lat później został burmistrzem. W 1987 roku udało mu się dostać do stanowego Zgromadzenia Generalnego a w 1991 do stanowego senatu po wygraniu specjalnych wyborów ogłoszonych po śmierci jednego z senatorów.

W 1992 roku Menendez zdecydował się na start w wyborach do Izby Reprezentantów z 14 okręgu New Jersey na miejsce przechodzącego na emeryturę Franka Guarianiego. To bardzo lewicowy okrąg i dla każdego było jasne, że liczą się tylko demokratyczne prawybory, których zwycięzca na pewno pokona republikańskiego kontrkandydata. Menendezowi pomógł przypadek – w tym samym roku władze zmieniły jego granice tak, że znalazła się w nim znaczna mniejszość Latynosów. Menendez bez problemu wygrał więc prawybory i wkrótce potem został kongresmanem, co dwa lata wygrywając kolejne.

Jako kongresman szybko podpadł lewicy tym, że w kwestiach polityki zagranicznej częściej zgadzał się z Republikanami i z nimi. Dał się też poznać jako jastrząb, jak w USA nazywa się prowojennych polityków. Popierał między innymi użycie wojska przeciwko Jugosławii podczas wojny w Kosowie czy interwencję w Afganistanie po ataku na wieże WTC. Poparł też wprowadzoną po tym ataku kontrowersyjną ustawę Patriot Act, znacznie zwiększającą uprawnienia służb dotyczące inwigilacji obywateli oraz jej przedłużenie w 2006. Był za to jednym z 126 demokratycznych kongresmanów, którzy nie poparli interwencji w Iraku.

W 2006 roku stał się bohaterem poważnego skandalu. Dwóch republikańskich kongresmanów złożyło wtedy przeciwko niemu skargę do Komisji Etyki. W 1997 wynajął bowiem należącą do siebie nieruchomość organizacji pozarządowej North Hudson Community Action Corp, która świadczyła usługi zdrowotne biednym mieszkańcom. Rok później pomógł im w uzyskaniu federalnego statusu centrum zdrowia, dzięki czemu zaczęli dostawać znacznie wyższe dotacje. Zdaniem składających skargę było to naruszenie przepisów o konflikcie interesów. Sam Menendez stwierdził, że pomógł im bo popiera ich działalność, a chociaż na tym wynajmie zarobił 300 tysięcy dolarów, to zaproponowany im czynsz był niższy niż dostałby na wolnym rynku. W 2006 prokurator okręgowy rozpoczął w tej sprawie śledztwo, ale ostatecznie nie postawiono mu zarzutów.

Menendez chciał dostać się do senatu już w 1998 roku, ale ostatecznie nie wystartował w tych wyborach, popierając zamiast tego innego demokratycznego kongresmana Roberta Torriceliego. W 1999 zwolniło się drugie miejsce po tym, gdy senator Frank Lautenberg przeszedł na emeryturę. Menendez znowu chciał startować, ale w końcu poparł CEO Goldman Sachs Jona Corzine. Ten w 2005 roku wygrał wybory na gubernatora New Jersey i postanowił się odwdzięczyć – nominował Menendeza na swoje miejsce w Senacie. W 2006 roku Menendez wygrał normalne wybory i rozpoczął pierwszą kadencję.

Jako polityk Menendez zasłynął swoją woltą w temacie LGBT. W 1996 roku poparł forsowaną przez konserwatystów Ustawę o Obronie Małżeństwa (DOMA), która definiowała małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i dawała stanom prawo nieuznawania homoseksualnych małżeństw zawartych w innych stanach. W 2011 był za to kosponsorem Ustawy o Szacunku do Małżeństwa, która usunęłaby z prawa jej zapisy.  Popierał także politykę „nie pytaj, nie mów” w amerykańskiej armii, wedle której żołnierze nie powinni pytać innych żołnierzy o ich orientację seksualną ani o niej nie mówić. Co ciekawe ta polityka była promowana przez Billa Clintona jako kompromis i spotkała się z większym oporem ze strony Demokratów chcących zakazu służby dla LGBT niż ze strony Republikanów, którzy mówili, że najważniejsze jest to, żeby żołnierze umieli strzelać a nie ich życie erotyczne. W ciągu następnych lat lewica uznała ją jednak za homofobiczną, więc Menendez w 2010 został jednym z kosponsorów ustawy, która odrzuciłaby tą politykę.

Senator jest również zdecydowanym przeciwnikiem posiadania broni palnej przez cywili. W 2019 był jednym z czterech senatorów którzy sponsorowali ustawę, która de facto zdelegalizowałaby w USA tłumiki w rękach cywili. Było to reakcją na strzelaninę w Virginia Beach w której zginęło 12 osób a sprawca użył tłumika. Ich argumentacja opierała się na tym, że jakby jego strzały były lepiej słyszalne to reakcja nastąpiłaby szybciej. Eksperci od broni nie zostawili na tej ustawie suchej nitki. Zwracali uwagę, że handel i posiadanie tłumików już teraz są silnie regulowane, a samo urządzenie jest tak proste, że przestępca nie miałby raczej problemów ze zrobieniem go w warunkach domowych. Zarzucali też Demokratom, że czerpią wiedzę o tłumikach z hollywoodzkich filmów gdyż te prawdziwe tłumią hałas wystrzału o kilkanaście decybeli, co zwiększa nieco komfort strzelca ale na pewno nie sprawia, że nie słychać strzałów.

Menendez zasłynął również tym, że chciał wprowadzić restrykcyjne przepisy dotyczące zabawek przypominających broń palną. Obecnie w USA muszą one być wykonane w taki sposób, aby na pierwszy rzut oka można je było odróżnić od prawdziwej – zwykle w wypadku np. replik ASG producenci umieszczają jaskrawo pomarańczową końcówkę lufy. Menendez argumentował, że to za mało i nie przeszkodzi to przestępcom w wykorzystaniu takich zabawek do np. napadów oraz może się skończyć ich śmiercią z rąk policji.

Prawdziwą „sławę” Menendez zdobył jednak dzięki swojej przyjaźni z bogatym okulistą i biznesmenem z Florydy Salomonem Melgenem. W 2013 konserwatywny portal Daily Caller opublikował wywiady z dwoma dziewczynami z Dominikany które twierdziły, że Menendez uprawiał z nimi seks za pieniądze gdy były jeszcze niepełnoletnie. Redakcja powołując się na pracę dominikańskich prywatnych detektywów stwierdziła, że działo się to w willi Melgena podczas licznych imprez w których Menendez brał udział.

Łącznie Menendeza oskarżyło o korzystanie z usług seksualnych cztery kobiety z Dominikany. Trzy z nich później stwierdziły, że ich zeznania były fałszywe i zapłacił im za nie pewien dominikański prawnik. Menendez uznał to za dowód na to, że jest niewinny i oskarżył o ukartowanie całej sprawy kubański wywiad lub swoich politycznych rywali. Szybko jednak okazało się, że pojawiły się wątpliwości. Podczas kolejnej sprawy prokuratorzy powiedzieli sądowi, że mają dowody poszlakowe świadczące o tym, że Menendez może nie być taki niewinny jak się wydaje. Te dowody to były między innymi zeznania świadków, że w willi Melgena faktycznie odbywały się imprezy z prostytutkami. Pilot jego prywatnego samolotu zeznał też, że na jego pokładzie często podróżowały do Dominikany „młode dziewczyny wyglądające jak prostytutki”. Wielu z nim Melgen przekazywał spore sumy pieniędzy i były one widziane w towarzystwie Menendeza. Prokuratorzy przyłapali go również na kłamstwie gdy stwierdził, że podróżował samolotem swojego przyjaciela jedynie trzy razy. Przyznali jednak, że ich dowody są zdecydowanie za słabe na to, żeby bez dalszego śledztwa postawić mu jakiekolwiek zarzuty, a senator oskarżył Departament Sprawiedliwości o to, że ten dołączył do politycznej nagonki na niego.

Wspomniana sprawa podczas której pojawiły się te wątpliwości dotyczyła zarzutów korupcyjnych. W 2015 roku senator został oskarżony o to, że naciskał na władze Dominikany aby te przyznały taki kontrakt na ochronę jednego z portów, na którym zarobiłaby firma Melgena, w zamian za co okulista obiecał mu 60 tysięcy dolarów na kampanię. Miał również  pomagać mu w załatwianiu amerykańskich wiz dla jego „dziewczyn”. W zamian za to miał przyjmować od niego nie tylko duże datki na kampanie wyborcze, ale także szereg innych korzyści majątkowych, jak wycieczki jego prywatnym odrzutowcem, trzydniowy pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu czy też dostęp do ekskluzywnego kurortu w Dominikanie. Po usłyszeniu zarzutów senator zrezygnował z bycia członkiem komisji spraw zagranicznych. Nie negował też, że przyjmował od Melgena korzyści majątkowe i datki na kampanię, ale twierdził, że to nie były łapówki a zwykłe prezenty od przyjaciela.

Wszystko wskazywało na to, że kariera Menendeza skończy się za kratkami. Miał jednak wyjątkowe szczęście. W 2018 Sąd Najwyższy wydał wyrok w innej sprawie o korupcję, której bohaterem był republikański gubernator Wirginii Bob McDonnell. Wyrok ten zawęził znacznie prawną definicję korupcji urzędniczej, co znacznie utrudniło pracę prokuratorów. Po tym, gdy ławie przysięgłych nie udało się osiągnąć jednogłośności co do stawianych mu zarzutów, sędzia zdecydował się na anulowanie sprawy z powodu błędów technicznych (mistrial). Wkrótce potem, 31 stycznia 2018, Departament Sprawiedliwości – zapewne nie widząc w takich warunkach szansy na skazanie senatora – wycofał się ze stawianych mu zarzutów.

Za winnego uznałą go za to senacka Komisja Etyki. Ich śledztwo wykazało, że Menendez przez sześć lat przyjmował drogie prezenty od Melgena, nie prosząc wcześniej o wymagane do tego zezwolenia i nie zgłaszając później ich otrzymania oraz wykorzystywał swoją pozycję aby pomagać Melgenowi w interesach. Członkowie komisji stwierdzili, że w ten sposób złamał nie tylko standardy postępowania, ale także regulamin Senatu i prawo federalne. Nie mogli jednak zrobić mu nic gorszego niż oficjalny list z naganą.

Pomimo tego skandalu Menendez w 2018 roku postanowił po raz trzeci wystartować w wyborach do Senatu. Wielu komentatorów uważało, że z powodu kontrowersji kandydat Republikanów Bob Hugin może mieć w jego lewicowym okręgu wyborczym szanse na zwycięstwo. Tak się jednak nie stało, Menendez wygrał z wygodną przewagą 11,2%, a Huginowi pozostała satysfakcja z tego, że jako pierwszy Republikanin od niemal pół wieku wygrał w hrabstwach Atlantic i Gloucester. Dawne skandale nie przeszkadzały też władzom partii – po zwycięstwie w Georgii, które dało im techniczną większość, nominowały Menendeza na stanowisko szefa Komisji ds. Stosunków Zagranicznych.

 

Źródło: Stefczyk.info na podstawie Daily Caller, Bloomberg, CNN, San Diego Union Tribune Autor: Wiktor Młynarz
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij