Kraj

Siostra Polaka z Plymouth o sprawie swojego brata: “Myślę, że żyjemy w czasach triumfu cywilizacji śmierci”

Cezary Krysztopa przeprowadził wywiad z Renatą Szpaczyńską, siostrą pana Sławka, który kilka dni temu zmarł w szpitalu w Plymouth. Kobieta opowiedziała naczelnemu portalu “Tysol.pl” m.in. o tym, jakim człowiekiem był jej brat oraz jak wyglądała pomoc ze strony polskich władz.

Panie Renata opisała swojego brata jako życzliwego, pogodnego i rodzinnego człowieka o konserwatywnych poglądach. Mężczyzna był bardzo religijny i miał być mocno zbulwersowany sprawą śmierci Alfiego Evansa. “Mówił mi, że nie rozumie, dlaczego sędziowie i lekarze mają moc decydowania o jego życiu”- powiedziała kobieta.

Z jej relacji wynika, że pan Sławek miał dostać 6 listopada ubiegłego roku zawału serca. Jego reanimacja miała trwać ok. 45 minut, po czym został zawieziony helikopterem do szpitala. O całej sprawie dowiedziała się jednak dopiero cztery dni później, od swojej bratowej. Kobieta dowiedziała się również, iż jej brata zamierzają odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Tylko dzięki interwencji rodziny udało się przystopować decyzję lekarzy.

– Wtedy mówili nam, że on chciałby być dawcą organów, bo sprawdzili to w Polsce – powiedziała kobieta. Do tej pory jednak nie wiadomo, na jakich dokumentach opierały się władze szpitala w Plymouth.

Kontakt z władzami placówki odbywał się za pośrednictwem siostry pani Renaty, która mieszka w Wielkiej Brytanii. Jednak brytyjscy lekarze od początku mieli mówić jej, że w tej sprawie nie da się nic zrobić, bo “klinicznie widzą, iż stan mężczyzny się nie poprawi”.

Tymczasem zupełnie innego zdania miał być znany brytyjski neurolog, który po konsultacji online z rodziną pana Sławka, przejrzeniu jego dokumentacji medycznej oraz obejrzeniu ok. 20 nagrań stwierdził, iż brat pani Renaty jest w stanie minimalnej świadomości i rokowania są dobre. Jego opinię potwierdził dr Jacek Szczygielski z Fundacji “Akogo?”. Podobnego zdania miała być także część personelu placówki w Plymouth, konsultant sądowy czy prof. Maksymowicz, szef kliniki “Budzik”, który dawał szansę na rehabilitację pana Sławka.

Jednakże brytyjski sąd nie przychylił się do ich wniosku stwierdzając, iż “nagrania z brytyjskim neurologiem są nieważne, bo były zrobione bez zgody szpitala”.

– Chcieliśmy niezależnej konsultacji polegającej na badaniu świadomości, ponieważ takie badanie przeprowadzone przez sądowego konsultanta było kuriozalne. Lekarz anestezjolog, nie neurolog, przeprowadzał je online i nie widział nawet dobrze twarzy brata. Ponadto badanie było przeprowadzone po tym, jak brat był po pięciu dniach bez wody i najprawdopodobniej działały jeszcze środki znieczulające i nasenne (morfina, midazolam) – powiedziała kobieta.

Jak wyznała pani Renata zarówno ona, jak i reszta jej rodziny walcząca o życie mężczyzny, była cały czas wspierana przez Christian Legal Center, które interweniowało m.in. w sprawie Alfiego Evansa oraz Ordo Iuris. Zwrócili się również o pomoc do polskiego konsulatu w Anglii, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

– Początkowo pomógł nam minister Marcin Romanowski z Ministerstwa Sprawiedliwości, a konsulat przekazał jego list do szpitala i do rządu brytyjskiego. Dzień potem minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau wysłał pismo, oficjalnie informując, że Polska zapewnia transport i miejsce w szpitalu MSWiA, bo szpital tego zażądał po liście Romanowskiego – opisywała pani Renata.

Kobieta przyznała jednak, iż przez ostatnie dwa tygodnie przed śmiercią pana Sławka zarówno konsulat, jak i MSZ “nie byli zbyt pomocni”, przede wszystkim poprzez brak kontaktu. Opisała również sytuację, kiedy konsul generalny RP czekał pod szpitalem w Plymouth, do którego nie został dopuszczony. W tym samym czasie wicekonsul, Bogusz Niesłuchowski, miał przepraszać brytyjski sąd za nagłośnienie sprawy w polskich mediach.

Siostra pana Sławka najbardziej doceniła pomoc wiceministra Marcina Warchoła, który wystąpił o status dyplomatyczny. Jego zatwierdzenie pozwoliłoby prawnikom rodziny mężczyzny na wystąpienie do sądu o ponowne podłączenie go do aparatury dostarczającej wodę oraz pożywienie. Sekretarz stanu w MS od 22 stycznia był w stałym kontakcie z rodziną i próbował przyspieszyć działania MSZ, przekonując ich, że nie jest potrzebna akredytacja statusu dyplomatycznego, co potwierdzali również brytyjscy prawnicy. “Widząc opieszałość MSZ, minister Warchoł zdecydował się napisać taki list, który miał dostarczyć we wtorek rano, ale MSZ to zablokował, twierdząc, że sami dostarczą nam taki list w ciągu godziny. Nie zrobili tego. Minister Warchoł nam go przesłał. Niestety już było za późno” – powiedziała pani Renata.

Kobieta pod koniec rozmowy stwierdziła, iż śmierć jej brata to kolejny triumf cywilizacji śmierci, która “wartościuje ludzkie życie, nie zważając na jego godność”.

– Niestety w Anglii jest to standard. Nie chcieli wypuścić brata ze swoich rąk, bo jeśli jego stan poprawiłby się, to cały ich system stanąłby pod znakiem zapytania – odpowiedziała na pytanie “dlaczego pan Sławek musiał umrzeć”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Tysol Autor: JD
Fot.

Polecane artykuły

0 0

Atak nożownika w szpitalu. Odwiedzający zaatakował pacjentkę

0 0

Odkryto nowy gigantyczny gatunek węża

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij