Kraj

Gdynia uczciła pamięć ofiar grudnia 1970. “Sprawcy tamtej masakry dziś bezczelnie zasłaniają się konstytucją”

Około godziny 6 w Gdyni rozpoczęły się państwowe obchody pod Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970, niedaleko stacji SKM Gdynia-Stocznia. Uroczystość, podczas której oddano hołd pomordowanym przez komunistyczny reżim robotnikom, zgromadziła lokalnych polityków, duchownych, członków “Solidarności”, uczestników tamtych wydarzeń oraz mieszkańców nadmorskiego miasta.

Obchody rozpoczęło przemówienie Zofii Romaszewskiej, która odczytała list Andrzeja Dudy. Prezydent RP na samym wstępie zacytował słowa “Ballady o Janku Wiśniewskim “Za chleb i wolność i nową Polskę”. Polityk podkreślił, że właśnie taka idea przyświecała protestującym robotnikom w grudniu 1970 roku, którzy wkrótce mieli za to przypłacić najwyższą cenę, stając się ofiarami komunistycznego rządu PRL. Duda przyrównał stoczniowców do żołnierzy podziemia niepodległościowego za czasów II Wojny Światowej, którym miał przyświecać podobny cel. “Była nim nowa Polska, własne suwerenne państwo oparte na zasadach sprawiedliwości i równości” – czytamy w liście prezydenta, który zwrócił uwagę, iż robotniczy zryw został stłumiony “wyjątkowo brutalnie”.

– I dlatego właśnie w obecnym, szczególnym czasie, kiedy świętujemy setną rocznicę odrodzenia się niepodległej Rzeczypospolitej, chcę podkreślić, że wszystkie te wolnościowe zrywy są trwale wpisane w chlubną tradycję polskiej irredenty tuż obok powstań narodowych, a ich uczestnicy są bohaterami naszej polskiej wolności, tak jak wszyscy rodacy, którzy o niepodległą ojczyznę walczyli w wieku XIX i XX – napisał Andrzej Duda.

Następnie głos zabrał poseł PiS Janusz Śniadek. Polityk podkreślił, jak ważną rolę w tożsamości narodowej Polaków odgrywają wydarzenia grudniowe, które w dużym stopniu przyczyniły się do odzyskania przez Polskę suwerenności. Śniadek wspomniał także, iż to nie wojsko polskie, a władza Polski ludowej doprowadziła do tej tragedii, przyczyniając się do śmierci wielu niewinnych ludzi. Poseł partii rządzącej odniósł się także do wieloletnich protestów o wymierzenie sprawiedliwości wobec sprawców tamtej masakry. Bezskutecznych.

– I co się dzieje? Oto pod Sejmem odbywa się demonstracja byłych ubeków, którzy mówią, że dzieje im się krzywda, że dzieją się rzeczy niekonstytucyjne. Mało tego: prominentni przedstawiciele dzisiejszej opozycji deklarują, że kiedy oni wrócą do władz, naprawią tę krzywdę. Niedawno sądy w wolnej Polsce zadecydowały o cofnięciu (zmiany) nazw ulic łączących się z komunistycznymi oprawcami. Demony przeszłości wypełzły, przebierają się w piórka obrońców demokracji, obrońców konstytucji i wrzeszczą – mówił polityk.

Bardzo emocjonalne wystąpienie wygłosił również przewodniczący NSZZ “Solidarność” Stoczni Gdynia oraz Energomontaż Północ Gdynia Roman Kuzimski, który opisywał wydarzenia grudniowe z perspektywy naocznego świadka, wówczas 13-letniego chłopca.

– To nie była walka uliczna. To była egzekucja. Strzelano do ludzi jak do kaczek – mówił mężczyzna.

Działacz “Solidarności” wspomniał także o braku wymierzenia sprawiedliwości dla odpowiedzialnych za tamtą masakrę. Podkreślił, że dziś na to nie może liczyć patrząc na obecną sytuację w Polsce. “Sądy w naszym kraju nie zostały zdekomunizowane” – mówił Kuzimski.

– Nawet do dzisiaj w Sądzie Najwyższym zasiadają sędziowie, którzy skazywali nas w stanie wojennym: hańba. Demokracja ich chroni, Bruksela ich chroni, a oni bezczelnie zasłaniają się konstytucją, zresztą stworzoną przez komunistę Kwaśniewskiego – podkreślił działacz “Solidarności”, domagając się jednak od władz, aby zrobiły wszystko co możliwe, żeby osądzić sprawców tamtych wydarzeń. “Choćby pośmiertnie”.

Podczas uroczystości została odmówiona modlitwa w intencji ofiar przez arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. Pod pomnikiem złożono wieńce oraz wygłoszono apel w intencji poległych, a także oddano salwę honorową. Pod Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 zgromadzili się także kibice Arki Gdynia, którzy tradycyjnie, jak co roku, odpalili race na znak pamięci o poległych robotnikach. Okolice stacji SKM Gdynia-Stocznia zostały przyozdobione biało-czerwonymi zniczami.

48 lat temu władza ludowa ludowa w tym miejscu otworzyła ogień do robotników, którzy na wezwanie wicepremiera Stanisława Kociołka, mieli powrócić do pracy. Stało się to niemożliwe, gdyż wojsko i milicja zablokowały ulice, nie pozwalając stoczniowcom na dojście do zakładu pracy. Po chwili w ich kierunku padły strzały, które rozpoczęły całodniowe demonstracje  w Gdyni. W wyniku działań uzbrojonych funkcjonariuszy śmierć poniosło 18 ludzi. Najmłodszy z nich miał 15 lat, najstarszy 34. Wśród ofiar był Zbigniew Godlewski, znany jako słynny Janek Wiśniewski, którego ciało strajkujący ponieśli ul. Świętojańską wraz z zakrwawioną flagą. Wielu ludzi zostało także rannych w wyniku tamtych starć, które odnieśli w wyniku konfrontacji ulicznych albo podczas brutalnych przesłuchań na komendach milicji.

Źródło: Autor: JD
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij